Polecane e-booki:

Polecane książki (Kliknij w okładkę, aby przeczytać opis):

darmowe e-booki    darmowe e-booki    darmowe e-booki    darmowe e-booki    darmowe e-booki    darmowe e-booki         
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą duchowość chrześcijańska. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą duchowość chrześcijańska. Pokaż wszystkie posty

piątek, 24 października 2014

Co to jest rozwój osobisty

Definicji samorozwoju jest wiele. Ja definiuję rozwój osobisty jako uzyskanie samoświadomości. Wbrew pozorom wielu ludzi żyje bezmyślnie, jak jakieś robaki. Prosty przykład: palenie papierosów. Każdy wie, że szkodzą i skracają życie, jednak palacze nadal palą. Posiadając samoświadomość nie zrobimy niczego co wiemy, że nam zaszkodzi. Że nałóg? Nałóg można leczyć, to nie jest problem.

     Oto mój podział samorozwoju:

     Pierwszy etap, to tak zwany rozwój osobisty. Służy on do stania się świadomym człowiekiem, który mądrze prowadzi swe ziemskie życie.

     Drugi etap, to rozwój duchowy, który służy do pogłębienia rozwoju osobistego i rozszerzenia go o sferę duchową, która daje nam dopiero pełnię życia.

     Trzeci etap, to rozwój duchowości chrześcijańskiej, czyli połączenie duchowości z wiarą chrześcijańską. Jest to bardzo waży etap, o wiele potężniejszy od duchowości świeckiej.

     Czwarty etap, to mistyka, zarezerwowana jednak tylko dla nielicznych. Jest to bezpośredni kontakt z Bogiem już tutaj na Ziemi.


Polecane e-booki:

    Zapoznaj się z innymi artykułami. Przejdź do zakładki Spis artykułów.
 

poniedziałek, 6 października 2014

Czy rozwój duchowy jest bezpieczny

Czy rozwój duchowy (dalekowschodni) jest bezpieczny?


     Praktykowanie filozofii Dalekiego Wschodu, czyli medytację, wprowadzanie się w odmienne stany świadomości, itp. według Kościoła katolickiego, może być niebezpieczne i może kusić szatana.

     Nauki duchowe Dalekiego Wschodu są bardzo przydatne, lecz należy uważać, aby nie wkroczyć na teren religii lub filozofii, bo będzie to dla nas szkodliwe. Najważniejszy jest Pan Bóg i nigdy nie powinniśmy stracić Go z oczu.

    Kościół katolicki zabrania zajmować się filozofią Wschodu, ponieważ wiele ludzi dochodzi do wniosku, że skoro rozwijają się duchowo, to znaczy, że Bóg nie jest im do niczego potrzebny, co jest oczywiście błędnym podejściem. Tutaj właśnie wynika owe niebezpieczeństwo, które dostrzega Kościół, że człowiek ufając w swoje możliwości oddala się od Pana Boga.

    Nigdy nie traćmy z oczu Pana Boga. Zawsze powinien być naszym jedynym celem, do jakiego zmierzamy. Ponadto duchowość chrześcijańska jest wystarczająco dobrą drogą, aby nie trzeba było szukać innej duchowości.

     Wiara katolicka nie stoi w sprzeczności z rozwojem duchowym, wręcz przeciwnie: wymaga rozwiniętej duchowości, bo tylko poprzez nią można uzyskać żywą wiarę. Problem jest tylko w doborze technik. Jeżeli Kościół zakazuje niektórych technik, czy filozofii, to widocznie widzi w tym zagrożenie, chociaż my możemy tego nie rozumieć lub nie dostrzegać.

     Kościół katolicki zabrania stosowania praktyk dalekowschodnich nie na podstawie swego widzi-mi-się, lecz na podstawie doświadczeń z uwalnianiem ludzi od demonów. Skoro wychodzi z nich, że dane działanie jest szkodliwe dla człowieka, to wtedy pojawia się zakaz w celu ochrony innych.

     Jeżeli chodzi na przykład o medytację, istnieje przecież także medytacja chrześcijańska, więc nie ma problemu. Ja zajmowałem się w swoim życiu i rozwojem osobistym i duchowym (świeckim). Teraz wchłonęła mnie duchowość chrześcijańska. Jako wieloletni praktyk odpowiem z własnego doświadczenia. Otóż, duchowość chrześcijańska, daje wystarczające narzędzia i - później - doznania, aby nie trzeba było szukać w innych kulturach. Bliskość z Panem Bogiem jaką poprzez to uzyskałem sprawia, że niczego innego już nie chcę. Dlatego też w sposób naturalny wyparła ona wszystkie inne techniki jakie do tej pory stosowałem.

     Pan Bóg jest czymś najlepszym co może nas w życiu ziemskim spotkać i jest On dostępny dla każdego z nas. Warunek jest jednak oczywisty: otwarcie się na Boga i rozwijanie swojej duchowości na podstawie Pisma Świętego i pism świętych.

    Nie dajmy się zwieść nikomu, kto będzie chciał odsunąć nas od Pana Boga. Pozostańmy przy Nim i zapragnijmy zbliżać się do Niego coraz bardziej. Poprośmy Go o kierownictwo, a nasze życie nabierze kolorów, jakich trudno szukać w ziemskim świecie.

     Wracając teraz do filozofii dalekowschodniej, to wszelkie otwieranie swej jaźni, jeżeli nie jest ona umocowana w rozwiniętej duchowości, stwarza dla nas zagrożenie, ponieważ jest jak otwarte drzwi naszego domu dla złodzieja.

     Jeżeli chodzi o same praktyki, takie, jak medytacja czy pozytywne myślenie, które także budzi sprzeciw Kościoła, to myślę, że skoro znajdujemy się w życiowym bagnie, to każde działanie zmierzające do poprawy swojego życia jest wskazane. W późniejszym jednak czasie, kiedy odzyskamy "moc", powinniśmy już skupić się na bardziej bezpiecznych technikach, najlepiej na samym Panu Bogu.

     Jako że jestem wieloletnim praktykiem, więc i ja miałem na początku swej drogi kontakt z medytacją i innymi "zakazanymi" praktykami. Byłem jednak w takim życiowym bagnie, że nie musiałem obawiać się szatana. Moje życie i tak zmierzało ku przepaści.

     Dobrze wspominam ten czas, bo wiele mi one wtedy pomogły. Pomogły przede wszystkim podnieść się i powrócić do Boga, który zaczął mnie potem prowadzić. W sposób zupełnie naturalny po niecałym roku skupiłem się tylko na Nim, czego nie żałuję, wręcz przeciwnie: rozwój duchowy jakim poszedłem okazał się być czymś wspaniałym.

     Poprzez swoje doświadczenia z Bogiem, wszystkim zawsze zalecam zwrócenie się do Niego, bo jest On czymś najlepszym co może nas w tym ziemskim życiu spotkać. Po co eksperymentować ze swoją jaźnią, czy innymi "tajemnymi" mocami skoro, niejako pod ręką, mamy Pana Boga, który tylko czeka na nasze przyzwolenie, aby mógł nas zacząć obsypywać łaskami. Czasami robi to sam, ale przeważnie czeka na nasze zaproszenie, kiedy świadomie zwrócimy się do niego słowami: "Oto jestem. Chcę abyś był dla mnie ważny".

     Pozostaje jeszcze kwestia wolnej woli człowieka, bo nie wszyscy dobrze tę kwestię rozumieją w odniesieniu do Pana Boga i poddaniu się Jego woli czy prowadzeniu. Otóż, Bóg zachowuje się tak, jak rodzice w stosunku do swojego dziecka, kiedy mówią mu co ma robić, chociaż dziecku wydaje się, że wie lepiej.

     Człowiek ma wolną wolę i może źle rozporządzać swoim życiem, jeżeli ma taką ochotę. Będzie musiał jednak potem zdać z tego sprawę. Jeżeli mówi się, że Pan Bóg prowadzi, to należy to rozumieć jako miłosne i dobrowolne oddanie się człowieka pod Jego kierownictwo, kiedy ten uważa, że tak będzie lepiej dla jego życia.

     Podobnie przecież dzieci w starszym wieku, kiedy zaczynają już logicznie myśleć, oddają się pod kierownictwo rodziców, wiedząc, że ci mają większą wiedzę i doświadczenie od nich i lepiej im poradzą niż gdyby sami musieli podejmować trudne decyzje życiowe.

Polecane e-booki:


    Zapoznaj się z innymi artykułami. Przejdź do zakładki Spis artykułów.

czwartek, 2 października 2014

Czy rozwój duchowy potrzebuje narkotyków

Czasami zdarza się, że niektórzy początkujący w rozwoju duchowym wyobrażają sobie, że rozwój duchowy musi wiązać się z jakimiś niezwykłymi czynami lub duchowymi doznaniami. Bierze się to zazwyczaj z opowieści o dalekowschodnich joginach, czy ludziach, którzy praktykują różne odmiany pseudoduchowości, nakierowanej właśnie na kontakt z Wyższą Inteligencją.

     W błędzie powyższym idą dalej, nie rozumiejąc, że nic samo, a zwłaszcza szybko nie przychodzi. Stąd też pojawiają się u nich myśli, że może by warto było zainteresować się narkotykami, jak chociażby marihuaną, aby „wspomóc” swoją duchowość i wyzwolić z niej doznania duchowe czy wizje.

     Nie dajcie się zwieść. Organizm człowieka jest tak zrobiony, że do rozwoju duchowego nie potrzebuje żadnych zewnętrznych wspomagaczy; jedynie ciszy, skupienia i pracy nad sobą.

     Każdy "wspomagacz", zwłaszcza środki uzależniające, w dłuższej perspektywie czasowej będzie dla człowieka szkodliwy. Już wielu próbowało dozować sobie narkotyki, myśląc, że uda im się zapanować nad nimi. Właściwości uzależniające tych substancji nigdy jednak na to nie pozwolą. Ponadto, do rozwoju duchowego potrzebny jest trzeźwy i wyciszony umysł. Narkotyczne wizje nie mają nic wspólnego z prawdziwym rozwojem duchowym. Są to tylko doznania, które czasem dają jakieś poznanie, ale z duchowego punktu widzenia będą szkodliwe.

     W prawdziwym rozwoju duchowym chrześcijańskim (bardzo zaawansowanym, czyli w mistyce) doznania powyższe pojawiają się same, bez żadnych wspomagaczy i są wynikiem wcześniejszego, wieloletniego duchowego przygotowania.

     Jeżeli ktoś chce uzyskać podobne doznania za pomocą marihuany, czy innych środków halucynogennych, naraża się na rozstrojenie psychiki, która uniemożliwi mu robienie postępów na drodze rozwoju duchowego.

     Należy pamiętać także o tym, że miarą rozwoju duchowego nie jest ilość doznań, tylko właściwe rozumienie i umiejscowienie siebie w otaczającej rzeczywistości. Jeżeli przez rozwój duchowy rozumie się uzyskiwanie doznań psychodelicznych, to nie ma to nic wspólnego z rozwojem duchowym człowieka.

     Na koniec, jako ktoś kto ma już jakieś doznania mistyczne za sobą, mogę zarekomendować rozwój duchowy powiązany z wiarą. W przeciwieństwie do środków odurzających, które działają dosyć krótko, realna bliskość z Panem Bogiem i łaski jakimi obdarza człowieka dają takiego energetycznego kopa, że ten stan utrzymuje się nawet miesiącami bez kolejnej "dawki". Nie jest to tak łatwa droga, jak zażycie narkotyku, ale gra warta jest świeczki.


Polecane e-booki:

    Zapoznaj się z innymi artykułami. Przejdź do zakładki Spis artykułów.


Polecane e-booki:

e-booki   e-booki   e-booki   e-booki