Polecane e-booki:

Polecane książki (Kliknij w okładkę, aby przeczytać opis):

darmowe e-booki    darmowe e-booki    darmowe e-booki    darmowe e-booki    darmowe e-booki    darmowe e-booki         
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rozwój osobisty. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rozwój osobisty. Pokaż wszystkie posty

sobota, 27 maja 2017

Przydatne książki część 2

Oto druga część cyklu poświęconego prezentacji książek przydatnych w zmienianiu swojego życia i siebie samego. Z pewnością przyczynią się one do szerszego spojrzenia na swoje życie i podpowiedzą, co można by jeszcze zmienić lub, czym wzbogacić swoje życie.

Większość z tych książek można kupić w różnych formatach, zarówno elektronicznych, jak i papierowych, a nawet zdarzają się audio-booki. Można więc wybrać odpowiedni format dla siebie.

Tradycyjnie, nie podajemy tu opisu poszczególnych książek, gdyż ich tytuły mówią same za siebie. Z opisami można zapoznać się na stronie książki, do których prowadzi link umieszczony pod okładką książki. Wystarczy kliknąć w okładkę interesującej nas książki, a zostaniemy przeniesieni na stronę, na której znajdziemy obszerny opis książki, opinie czytelników, a nawet można będzie sobie zamówić, gdy komuś któraś z książek przypadnie do gustu lub stwierdzi, że dana książka będzie mu pomocna w jego staraniach rozwijania siebie i swojego życia.

Oto nasze kolejne rekomendacje:



    Zachęcamy do zapoznania się z opisami książek i do ich przeczytania. Wiele wniosą w nasze życie...




sobota, 25 czerwca 2016

Bieganie jako narzędzie rozwoju osobistego cz 2

Biegać można o każdej porze dnia, kiedy nam pasuje. Wybierzmy taką porę, która będzie dla nas najodpowiedniejsza, zarówno pod względem osobistym, jak i zawodowym. Mając jednak pełną swobodę w doborze pory dnia, warto zapoznać się z korzyściami, jakie dana pora daje.

     Poranne bieganie uczy przede wszystkim samodyscypliny, bo trzeba się zmobilizować do wczesnego wstawania. Uwalniając z samego rana endorfiny, sprawimy, że cały dzień jest radośniejszy, a w nas kipi wulkan energii. Mamy chęć do sprostania trudom pracy, życia codziennego i nie tylko nie boimy się wyzwań, ale wręcz oczekujemy ich, czując w sobie dużą moc. Po porannym bieganiu nasz mózg lepiej pracuje, łatwiej zapamiętuje i zwiększa zdolność kojarzenia faktów. Jest to szczególnie przydatne dla osób uczących się lub pracujących umysłowo. Bieganie o świcie wzmacnia ponadto odporność organizmu, dzięki czemu mniej się przeziębiamy i mniej chorujemy.

     Bieganie wieczorem z kolei pomaga uspokoić umysł po dniu pełnym zajęć i obowiązków, a zmęczenie, które pojawia się po biegu, ułatwia zasypianie. Nie należy jednak biegać tuż przed pójściem spać, ponieważ w dwie, trzy godziny po bieganiu organizm jest jeszcze pobudzony, a ponadto pojawia się głód, który trzeba zaspokoić, a niedobrze jeść tuż przed spaniem.

     Poza odpowiednią porą ważne w bieganiu jest także miejsce, gdzie biegamy. Co prawda, biegać można wszędzie, ale jest znaczna różnica w bieganiu godzinę po lesie, na stadionie czy na bieżni mechanicznej. Najlepsze efekty i doznania daje bieganie po trasach leśnych lub parkowych, najtrudniej zaś pod względem psychicznym biega się po stadionie, kiedy biegnąc dookoła po raz któryś z kolei, mijamy te same miejsca i szczegóły. Nie jest to zbyt przyjemne doznanie.



Polecane e-booki:


    Zapoznaj się z innymi artykułami. Przejdź do zakładki Spis artykułów.





czwartek, 16 czerwca 2016

Bieganie jako narzędzie rozwoju osobistego cz 1

Amatorskie bieganie w świadomości społecznej kojarzy się przede wszystkim z chęcią zrzucenia wagi i z kształtowaniem swojej sylwetki. Jest to wysiłek obliczony na konkretną korzyść, na poprawę swojego wyglądu. Mało kto jednak wie z osób niebiegających, że korzyści płynących z biegania jest znacznie więcej i wiele z nich w sposób istotny wpływa na nasze zdrowie i poziom życia. Nie bez kozery mówi się przecież, że „sport to zdrowie”. W przypadku biegania powiedzenie to jest jak najbardziej uprawnione.



Biegając, wzmacniamy swój system odpornościowy i układ krążeniowo-oddechowy. Zyskujemy nie tylko więcej energii do codziennych obowiązków, ale podwyższamy także sprawność fizyczną, która ma istotny wpływ dla ludzi pracujących zarówno fizycznie, jak i umysłowo. Jest to także świetny sposób na usuwanie stresu, a nawet radzenie sobie z depresją. Osoby biegające regularnie żyją dłużej od innych, co zostało potwierdzone w wielu badaniach naukowych, także tych długoterminowych oraz rzadziej chorują, a kiedy dopadnie ich choroba – łagodniej ją przechodzą. Bieganie w tym ujęciu ma więc też wymiar finansowy: rzadziej chorując, zaoszczędzamy pieniądze, które wydalibyśmy na lekarzy i lekarstwa.

     Bieganie szczególnie pozytywnie wpływa na kobiety, łagodząc dolegliwości menstruacyjne, menopauzy, a nawet ciąży. Jako że kobiety są bardziej narażone na osteoporozę od mężczyzn, regularne bieganie pozwala im nie dopuścić do tego niebezpiecznego dla układu kostnego zjawiska.

     Regularne bieganie jest doskonałą odskocznią od codziennych problemów. Jest to czas tylko dla nas, nikt nie dzwoni, nie szarpie za ramię, niczego nie chce, w żaden inny sposób nie zawraca głowy. W ten sposób można na chwilę uciec od rodziny, domu, przyjaciół, pracy czy swoich problemów. Podczas tego czasu możemy spokojnie przemyśleć różne sprawy, zastanowić się nad właściwym rozwiązaniem problemów, czy chociażby zrelaksować się słuchając ulubionej muzyki.

     Jak na taką mnogość pozytywnych efektów (powyżej przedstawiliśmy tylko niektóre z nich), bieganie jest najbardziej optymalnym sportem dla każdego, zarówno młodszego, jak i starszego. W sporcie tym nie ma bowiem nic trudnego – wystarczy tylko włożyć buty i już mamy wszystko, czego nam potrzeba. Możemy biegać w lesie, parku, na stadionie, a nawet po chodniku, biegając dookoła osiedla. Nie musimy kupować żadnego sprzętu, zwłaszcza drogiego (choć w późniejszym czasie warto zainwestować np. w odpowiednie buty), nie musimy korzystać z trenerów, nie musimy także wynajmować hali ani innego obiektu sportowego. Bieganie nic nas zatem nie kosztuje, potrzebujemy jedynie chęci i zaangażowania.

    Mówi się, że bieganie jest dla każdego, należy mieć jednak świadomość pewnych ograniczeń, jeżeli podlegamy jakiejś chorobie lub dolegliwości. Cukrzyk na ten przykład musi wiedzieć, że dłuższy bieg spowoduje obniżenie się poziomu cukru we krwi, co może doprowadzić do omdlenia, a nawet śmierci. Osoba z chorobą kręgosłupa musi zdawać sobie sprawę, że bieganie (zwłaszcza na twardej nawierzchni) jest sportem, w którym występują ciągłe mikrowstrząsy, wskutek uderzania stóp o podłoże. Przy poważnych uszkodzeniach kręgosłupa może to być groźne dla zdrowia. W każdym tego typu przypadku, przed podjęciem decyzji o bieganiu, powinniśmy skonsultować się z lekarzem czy możemy biegać, a jeżeli tak, to do jakiego stopnia. Jeżeli jogging będzie dla nas zbyt dużym obciążeniem, to może slow jogging (piszemy o nim w dalszej części rozdziału) okaże się bezpiecznym kompromisem.

     W zależności od tego, w jakim tempie biegamy, nasz organizm, a za nim i my, otrzymamy różne korzyści. Wspomnieliśmy już o joggingu – najbardziej znanej formie biegania oraz o jego wolniejszej wersji – slow joggingu. Oprócz tych dwóch mamy jeszcze bieganie wyczynowe, wysiłkowe, które najbardziej obciąża nasz organizm. Przyjemność z biegania osiąga się tu nie z samego ruszania się, ale z ciągłego poprawiania swoich wyników, w startowaniu i wygrywaniu w maratonach, w rywalizacji z innymi.

     Zanim zdecydujemy się na bieganie, zastanówmy się więc, jakich efektów i jakie korzyści z tego oczekujemy. Odpowiedź na te pytania wskaże nam, którą z form biegania należy wybrać. Aby ułatwić Czytelnikom wybranie dla siebie odpowiedniej formy, w kolejnych trzech podrozdziałach scharakteryzowaliśmy je poglądowo.

     Wybranie dla siebie celu, dla którego się biega, pozwala nam lepiej się mobilizować i przezwyciężać trudności. Po ich pokonaniu bieganie staje się pasją. Powodów, dla których się biega, jest wiele. Zazwyczaj motywacją jest chęć poprawy zdrowia lub kondycji, zgubienie zbędnych kilogramów, walka ze stresem czy depresją, a nawet chęć poznania nowych ludzi.

     To, co zazwyczaj zniechęca po pierwszych treningach, to brak natychmiastowych efektów. Niektórzy chcieliby widzieć poprawę swego zdrowia lub kondycji od razu. Niestety, nie działa to w ten sposób. Dopiero po dwóch, trzech tygodniach można zauważyć pierwsze, odczuwalne efekty. Należy więc uzbroić się w cierpliwość. W ten sposób bieganie hartuje nas i poprzez samodyscyplinę wzmacnia psychikę.



Polecane e-booki:


    Zapoznaj się z innymi artykułami. Przejdź do zakładki Spis artykułów.



wtorek, 19 kwietnia 2016

Zagadki logiczne w rozwoju osobistym cz 3

Zagadki matematyczne:



Jaka będzie następna liczba w ciągu i dlaczego?

1, 11, 21, 1211, 111221, ...


* * *

1 zł = 100 gr = 10 gr × 10 gr = 0,1 zł × 0,1 zł = 0,01 zł = 1 gr

Gdzie błąd?

* * *

Chłopczyk ma tyle samo sióstr co i braci, a jego siostra ma o połowę mniej sióstr niż braci. Ile jest dzieci?


* * *

Jeżeli pięć kotów zjada pięć myszek w pięć minut, to ile trzeba kotów do zjedzenia stu myszy w sto minut?



Odpowiedzi oraz więcej zagadek matematycznych można znaleźć na stronie: Zagadki matematyczne.



    Zobacz także artykuł pt. Krzyżówki matematyczne w rozwoju osobistym.



    Zapoznaj się z innymi artykułami. Przejdź do zakładki Spis artykułów.



piątek, 15 kwietnia 2016

Zagadki logiczne w rozwoju osobistym cz 2

Zagadki:


Co to jest: mieszka w korycie przez całe życie?


* * *

Znalazł ją w lesie i przyniósł do domu w ręku, ponieważ nie mógł jej znaleźć. Im dłużej jej szukał, tym bardziej ją czuł. Gdy w końcu znalazł – wyrzucił ją. Co to było?


* * *

Kierowca fiata ma brata,
lecz brat kierowcy fiata nie ma brata.
Kim kierowca fiata jest dla brata?


* * *

Kto to jest mężczyzna z klasą?


* * *

Co to jest: całe jest dopiero wówczas, gdy się je rozbije?



Odpowiedzi oraz więcej zagadek można znaleźć w moim artykule pt. Zagadki oraz Zagadki logiczne i inne zagadki.





Polecane e-booki:


    Zapoznaj się z innymi artykułami. Przejdź do zakładki Spis artykułów.


wtorek, 12 kwietnia 2016

Zagadki logiczne w rozwoju osobistym cz 1

Rozwijać można, a nawet powinno się w kompleksowo, w jak najszerszym zakresie. Jedną z metod stosowanych w samorozwoju jest rozwijanie po prostu mózgu, umysłu. Wydaje się to być oczywiste: skoro chcemy poprzez inne techniki wprowadzać umysł na wyższe obroty, musimy go najpierw do tego przygotować.

    Sposobów na rozwijanie umysłu jest wiele. W tym artykule proponujemy ćwiczenia logiczne w postaci różnego rodzaju zagadek, począwszy od zwykłych zagadek, poprzez zagadki logiczne, a skończywszy na zagadkach matematycznych. Zazwyczaj stosowane są one dla zabawy, ale pełnią także nieocenioną rolę we właściwym rozwijaniu mózgu.


    Mózg, podobnie jak mięśnie, aby utrzymać swą pełną sprawność, musi być stale ćwiczony i rozwijany. Rozwijając mózg (najlepiej wszechstronnie), sprawiamy, że w późniejszym czasie trudne, zagmatwane sprawy czy problemy łatwiej się w naszej głowie rozwiązują. Zauważmy, że to, co innym przychodzi z wielkim trudem (biorąc pod uwagę logiczne myślenie), dla innych nie stanowi żadnego problemu, łapią wszystko w locie, podejmując szybkie i – co najważniejsze – właściwe decyzje.

    Rozwinięty i wyćwiczony mózg, a wraz z nim umysł, gotowy jest na przyjęcie wyższej wiedzy i wyższej wrażliwości, jest predysponowany do realizowania wyższych celów niż tylko zadbanie o egzystencjalne potrzeby organizmu. Chcąc zatem rozwijać się, stosujmy nie tylko różne techniki pomocne w rozwoju osobistym czy duchowym, takie jak medytacja czy wizualizacja, ale nie zapominajmy także o tym podstawowym zadaniu, jakim jest przygotowanie umysłu do pracy na wyższych obrotach.

    Poniżej prezentujemy przykładowe zagadki jednak bez odpowiedzi, aby Szanowny Czytelnik nie poszedł na łatwiznę. Spróbujcie wpierw samemu dojść do rozwiązania – da Wam to dużą satysfakcję no i przyczyni się do rozwoju Waszego umysłu...

Zagadki logiczne:


    Pewien człowiek mieszkał na 24 piętrze wieżowca. Każdego ranka szedł do pracy, zjeżdżając windą na sam parter. Jednak gdy wracał do domu, dojeżdżał tylko do 18 piętra, a resztę drogi przebywał piechotą. Dlaczego?

* * *

    Wieczorem, od strony podwórza, na pierwsze piętro domu wchodzi po drabinie złodziej. Spogląda dyskretnie przez szybę do pokoju i w półmroku widzi leżącego w łóżku Johna Smitha, który nie śpi. Spokojnie wyciąga nóż do szkła, wycina otwór w szybie i wchodzi do pokoju. Cały czas patrzy na Johna, a John na niego. Złodziej bez zbytniego pośpiechu otwiera wszystkie szuflady i nagle znajduje małą szkatułkę, a w niej cenne klejnoty, od wielu lat należące do rodziny Johna Smitha. Bez nerwów wkłada je do kieszeni i wychodzi przez okno. Dlaczego John Smith nie reaguje? John jest w pełni zdrowy, nie ma żadnych problemów psychicznych, ma w pełni sprawne wszystkie zmysły, nie jest związany i nie zna złodzieja.


* * *

    Mama Moniki ma 5 córek: Jolę, Elę, Zosię, Kasię i... Jak ma na imię piąta córka?


* * *

    Mamy dwa dzbanki, 3-litrowy i 5-litrowy. Jak za pomocą tych dwóch dzbanków odmierzyć dokładnie 7 litrów wody?



    Odpowiedzi oraz więcej zagadek logicznych można znaleźć w artykułach Zagadki logiczne oraz Zagadki logiczne i inne zagadki.



Polecane e-booki:

    Zapoznaj się z innymi artykułami. Przejdź do zakładki Spis artykułów.

wtorek, 29 marca 2016

Dlaczego lepiej dzisiaj nie popełnić samobójstwa cz 2

4. Mogę to zrobić w każdej chwili, więc nie ma się co śpieszyć

    Świadomość, że odebrać sobie życie możemy w każdej chwili, wyzwala w nas przekonanie, że skoro tak, to nie ma się co śpieszyć – jest to bowiem droga tylko w jedną stronę, jeżeli wykonamy ten akt, nie będzie można go już cofnąć, lepiej więc nie śpieszyć się z tym.

    Całe swoje życie unikam działań, których nie będzie można cofnąć, a samobójstwo jest właśnie takim działaniem. Nie da się go już potem cofnąć mówiąc, że zmieniłem zdanie lub żałować, że się to zrobiło. Wyrobienie w sobie takiej niechęci do działań bez odwrotu pomoże nam przekonać siebie, że skoro możemy skończyć ze sobą w każdej chwili, to jeszcze sobie poczekamy, a nuż coś się zmieni...

5. Jeszcze dam Życiu szansę


    Kończąc wątek z poprzedniego punktu, ustalamy sobie, że skoro jeszcze dajemy radę ciągnąc swoje życie, to poczekamy ze swoją decyzją – może w końcu coś się w naszym życiu zmieni. Wynegocjowany czas będziemy mogli wykorzystać na zmianę swego życia, na jakieś działania – przecież samo nasze życie się nie zmieni. To my musimy je zmienić, stąd też potrzebny nam ten czas.

6. Gdy mam w sobie więcej siły, to uznaję, że nie chcę się zabijać, więc tego się trzymam


    Wadą depresji i innych czynników nakłaniających nas do popełnienia samobójstwa jest kompletna zmiana postrzegania swego życia. Zostajemy jakby zredukowani do jednego (niewłaściwego) spojrzenia, które podsuwa nam wniosek, że samobójstwo to jedyne rozsądne działanie (rozwiązanie) jakie możemy wykonać. Nie jest to oczywiście prawda i w chwilach względnego spokoju ze strony psychiki zdajemy sobie sprawę, że jest to ostateczność, ale tak naprawdę nie tego chcemy. Bardziej chodzi nam przecież o to, ażeby skończyło się to bagno, w jakim jesteśmy, a nie nasze życie i my razem z nim.

    Ponieważ podczas nasilenia skłonności samobójczych nasze trzeźwe postrzeganie jest redukowane, więc wykorzystując swój rozum i stanowczość, musimy wbrew temu co podaje nam właśnie psychika, trwać przy naszych wcześniejszych ustaleniach i postanowieniach, tj., że tak naprawdę nie chcemy tyle skończyć ze sobą, tylko chcemy, aby skończyła się sytuacja, w jakiej się znaleźliśmy. Nie możemy więc teraz pozwolić na to, aby to zredukowane postrzeganie wepchało nas w ręce Śmierci, wiemy, że te samobójcze myśli są efektem źle pracującej psychiki.

7. Nie dam się pokonać Śmierci – to ja będę zwycięzcą


    Każdy powód odsuwający nas od popełnienia samobójstwa jest dobry. Możemy do tego celu wykorzystać naszą dumę, zawziętość, złośliwość, krnąbrność i tym podobne cechy. Typowym tego przykładem jest mentalny sprzeciw dla pokonania nas przez Śmierć, chorobę czy własne myśli: Nie dam się pokonać – właśnie, że to ja wygram! Jako podstawę i źródło siły do walki bez problemu możemy wykorzystać którąkolwiek z wymienionych powyżej cech charakteru – wszystko będzie zależało od naszych predyspozycji, do której z nich jest nam najbliżej.

8. Nie mogę tego zrobić, bo pójdę do piekła, na wieczne potępienie


    Skoro każdy sposób jest dobry, a my mamy w sobie wystarczającą wiarę w Boga, więc ta myśl, że zostaniemy za to skazani na wieczne potępienie, jest dobrą siłą powstrzymującą nas przed aktem śmierci samobójczej.

    Pamiętam, że swego czasu był to dla mnie skuteczny sposób. Teraz kiedy odzyskałem bliskość z Panem Bogiem, po tym wszystkim, co dla mnie zrobił, jak wiele mi dał, chociaż na to nie zasługuję, strach przed wiecznym potępieniem ustąpił miejsca miłości: Nie mogę popełnić samobójstwa, bo zranię tym Pana Boga i zaprzepaszczę to wszystko, co w sferze duchowej osiągnąłem, a osiągnąłem wiele... Każdy sposób lub powód jest dobry, więc i taki też. To zależy tylko od nas – co do nas przemawia lub oddziałuje na naszą psychikę.


Polecane e-booki:


    Zapoznaj się z innymi artykułami. Przejdź do zakładki Spis artykułów.



wtorek, 22 marca 2016

Dlaczego lepiej dzisiaj nie popełnić samobójstwa cz 1

W poradniku pt. „Jak poradzić sobie z depresją”, w rozdziale „Pocieszanki”, przekonywaliśmy o przydatności wcześniejszego przygotowania sobie materiałów, które będą nam pomocne w chwili, gdy zostaniemy opanowani niemocą wywołaną przez depresję. Wiadomo, że w takich ciężkich chwilach, gdy jesteśmy psychicznie rozwaleni, trudno znaleźć nam siłę do przeżycia kolejnego dnia, a co dopiero do szukania sposobu wyjścia z tego stanu. Przygotowane wcześniej materiały dają nam gotowe rozwiązania, niczego nie musimy szukać, wszystko mamy pod ręką – wystarczy tylko po nie sięgnąć. Podobną metodę zastosujemy w tym rozdziale. Będzie to lista polemiczna, którą możemy nazwać „Dlaczego lepiej dzisiaj nie popełnić samobójstwa”.


    Zmagając się z myślami samobójczymi, nieustannie poszukujemy argumentów, powodów, dlaczego mielibyśmy dalej żyć, zastanawiamy się, co nas tu jeszcze trzyma... Przygotowana wcześniej lista daje nam pewność, że opanowani przez czarne myśli nie pominiemy ważnych argumentów, które mogłyby nas powstrzymać przed tą nieszczęsną decyzją.

    Kiedy człowiek dochodzi do przekonania, że nie ma sensu dalej żyć, albo nie ma żadnego powodu, aby musiał dalej żyć, wtedy podjęcie decyzji o samobójstwie staje się łatwe. Musimy za wszelką cenę przywołać do świadomości powody, dla których nie możemy skończyć ze sobą, zwłaszcza dzisiaj...

    Nie mogąc do końca polegać na swojej psychice i świadomości, utwórzmy sobie listę, na którą wpiszemy wszystkie powody, dla których nie możemy popełnić samobójstwa. W trudnych chwilach, kiedy będą nachodzić nas myśli samobójcze, a my będziemy zastanawiać się, czy tego nie zrobić aby dziś, wtedy sięgnijmy po tę listę, i punkt po punkcie rozważmy, dlaczego nie możemy tego zrobić.

    Poniżej przedstawiamy taką przykładową, wręcz standardową listę wraz z komentarzem, którą każdy powinien uzupełnić o kolejne punkty dopasowane do jego indywidualnej sytuacji.

1. Będzie przykro moim bliskim: mamie, żonie, dzieciom...


    Śmierć bliskiej osoby, zwłaszcza w przypadku matki tracącej swoje dziecko, nawet już te dorosłe, lub dziecka, które traci rodzica, to rozpacz dla nich, którą ciężko sobie wyobrazić. Wczucie się w te emocje, zastanowienie co z nimi dalej będzie, jest dobrym argumentem powstrzymującym nas przed podjęciem decyzji o samobójstwie. Najłatwiej ją podjąć właśnie wtedy, gdy jesteśmy skoncentrowani tylko na sobie i nie myślimy o innych, o ich uczuciach, ani o tym, co się z nimi po naszej śmierci stanie.

2. Muszę doprowadzić do końca rozpoczęte sprawy


    Jest to kolejna metoda wykorzystująca naszą odpowiedzialność. Przy omawianiu metody Szeherezady i w jej rozszerzeniu zawartym w kolejnym podrozdziale uzasadnialiśmy jak ważne jest uwikłanie się w życie, związanie się różnymi sprawami i poczynaniami w otaczającej nas rzeczywistości. Rozpoczęte działania, zwłaszcza te, które nas pociągają (np. hobby) lub te, które wymuszają na nas poczucie odpowiedzialności, jak chociażby pomoc innym, będą przeciwstawiać się podjęciu decyzji o samobójstwie. W pierwszym przypadku będzie nam trochę szkoda zostawiać rozpoczęte działanie w połowie drogi, a w drugim pojawi się myśl z poprzedniego punktu, czyli: co będzie z tą osobą, gdy mnie straci? Jak ona sobie poradzi? Nie mogę jej zawieść...

3. Szkoda zostawiać swoje oszczędności innym


    Posiadanie oszczędności to kolejna mentalna pułapka, jaką na siebie możemy założyć. Dysponując pewną odłożoną sumą pieniędzy, możemy wykorzystać ten fakt w dwojaki sposób. Pierwszy argument, jaki użyjemy, podpowie nam, że nie po to tyle odkładaliśmy i oszczędzali, aby teraz ktoś te pieniądze za nic przejął. Stąd będzie płynął także drugi argument-wniosek: najpierw wydam swoje oszczędności, trochę zaszaleję, a dopiero po ich wydaniu odbiorę sobie życie...

    Czasem, kiedy nie możemy przemóc myśli samobójczych wystarczy zgodzić się na odroczenie zrealizowania swojej decyzji. W międzyczasie sytuacja może ulec zmianie – nasz stan psychiczny będzie lepszy i wtedy możemy pociągnąć swoje życie dalej. Po to zastawiamy na siebie pułapki takie jak ta, aby w krytycznym momencie móc odroczyć swoją decyzję o samobójstwie.



Polecane e-booki:


    Zapoznaj się z innymi artykułami. Przejdź do zakładki Spis artykułów.




czwartek, 18 lutego 2016

Czynniki zwiększające prawdopodobieństwo popełnienia samobójstwa cz 3

5. Stres


    Stres w połączeniu z depresją omija w dużej mierze nasz dotychczasowy proces rozważania decyzji o odebraniu sobie życia (jak to było w przypadku samej depresji) i w związku z tym przyśpiesza ten akt. Pod wpływem dużego stresu nasze dotychczasowe wątpliwości, zastanawianie się, czy popełnić samobójstwo, są wypierane przez silniejszy bodziec, który podaje gotowe rozwiązanie: trzeba ze sobą skończyć. Nie myśląc długo, człowiek dokonuje tego aktu w sposób w dużej mierze ubezwłasnowolniony, ponieważ akt ten nie jest wynikiem podjęcia przez niego świadomej decyzji, tylko jest to akt emocjonalny, z pominięciem logiki.

    Zwracajmy uwagę na to, co dzieje się w nas i jaka jest nasza reakcja na otaczającą rzeczywistość – to pozwoli nam zawczasu podjąć działania i przeciwdziałać zaostrzeniu się sytuacji.

6. Negatywne emocje


    Kontynuacją poprzedniego punktu są wszelkie negatywne emocje, które podobnie jak stres mogą ubezwłasnowolnić naszą decyzję o popełnieniu samobójstwa. Zwracaliśmy już uwagę w poprzednich poradnikach na to, jak wiele złego mogą emocje wnieść w nasze życie. W przypadku skłonności samobójczych jest to o tyle istotne, że samobójstwa nie będzie można cofnąć. Kontrolujmy zatem swoje emocje, aby nie podjęły za nas decyzji o odebraniu sobie życia.

7. Problemy


    Ostatnim czynnikiem zwiększającym prawdopodobieństwo popełnienia samobójstwa, jaki opiszemy, są różnego rodzaju problemy (osobiste, finansowe, miłosne) lub ich nałożenie się na siebie. Mogą one być źródłem, z którego wypływają nasze myśli o samobójstwie jako rozwiązanie tych problemów, ale mogą być także czynnikiem inicjującym, kiedy na nasze problemy z psychiką lub depresją nałożą się jeszcze owe problemy – wtedy nas dobijają, każąc woli, w tym natłoku niesprzyjających okoliczności, skończyć z tym wszystkim raz na zawsze.

    Odpowiednie kierowanie swoim życiem i budowanie go na mocnych fundamentach, także tych emocjonalnych i psychicznych pomaga nam zminimalizować ryzyko podjęcia decyzji o samobójstwie jako rozwiązaniu swoich problemów, niemocy lub „beznadziejnego” życia. Dużo na ten temat piszemy w poradniku pt. „Jak zmienić swoje życie”, więc nie będziemy tego tematu tu dalej rozwijać.



    Zapoznaj się z innymi artykułami. Przejdź do zakładki Spis artykułów.



poniedziałek, 15 lutego 2016

Czynniki zwiększające prawdopodobieństwo popełnienia samobójstwa cz 2

Jak widzimy z powyższych przykładów, dawanie sobie drobnej nadziei, a co za tym idzie i pozytywnej energii, nie jest zadaniem wyjątkowo trudnym. Ograniczać nas może jedynie wyobraźnia, bo nie ma takiej rzeczy lub zdarzenia, których nie moglibyśmy wykorzystać z korzyścią dla siebie. Oto przykład: za oknem pada deszcz, a planowaliśmy iść na spacer. Czy to jest dla nas porażka? Nie. Możemy zaraz z tego zbudować kolejną nadzieję: „O, to dobrze. Będę mógł sobie coś w domu zrobić lub trochę poleniuchować”.


3. Osamotnienie


    Kolejnym czynnikiem zwiększającym prawdopodobieństwo popełnienia samobójstwa jest osamotnienie. Celowo nie używamy tu słowa „samotność”, gdyż jest ono zbyt zawężające temat. Nie tylko w samotności człowiek może być sam. Równie dobrze może czuć się osamotniony, gdy wokół niego jest dużo ludzi, nawet najbliższych. Problem ten dotyka przede wszystkim osoby wrażliwe lub depresyjne. Pomimo tego, że nie są sami, to jednak w swoim otoczeniu czują się osamotnieni, bo: nikt ich nie rozumie, nie zna i nie chce poznać ich problemów – każdy jest zajęty sobą i uważa, że wyolbrzymiają swoje problemy, każą dorosnąć, nie rozumiejąc, że to z naszej strony nie jest dziecinada, tylko atak Ciemności, który ogarnął naszą psychikę.

    To niezrozumienie z jednej strony i ignorancja z drugiej, wywołują w nas poczucie osamotnienia. Zamiast wsparcia otrzymujemy niezrozumienie, zamiast zrozumienia otrzymujemy krytykę bądź atak. Do tego dochodzi jeszcze ślepota bliskich, którzy nie dostrzegają, jaki dramat rozgrywa się w nas – przechodzą lub siadają obok, po jakimś czasie znowu nas mijają, czasem coś do nas mówią, ale nic nie widzą, co najwyżej skrytykują nas, że jesteśmy zbyt smutni, ospali lub zniechęceni, nazywają nas dziwakiem, odmieńcem, każą wziąć się za siebie, zmienić się, i odchodzą, pozostawiając nas dalej samym sobie.

    Rozrastające się w nas osamotnienie, poczucie, że nikt nas nie rozumie i w związku z tym nie możemy liczyć na wsparcie nikogo ze swojego otoczenia, w połączeniu z własną bezsilnością i depresją, wzmaga przekonanie, że odebranie sobie życia to dobre rozwiązanie, może nie najlepsze, ale bynajmniej kończące naszą gehennę.

    Mając świadomość powyższych zagrożeń, szukajmy zatem wsparcia lub pomocy u innych. Skoro nie możemy liczyć na bliskich (co też nie jest ich winą – często są to ludzie prości, którzy nie mają żadnej wiedzy na temat depresji), poszukajmy wsparcia gdzie indziej: u swoich znajomych, przyjaciół, sąsiadów (jeżeli mamy takie godne zaufania osoby), nie bójmy się też poszukać tego wsparcia u psychologa – po to on jest. Nie dajmy sobie wmówić, że skoro korzystamy z pomocy psychologa, to znaczy, że jesteśmy wariatem. Człowiek potrzebuje dzielić swoje smutki i troski z drugim człowiekiem – samo „wygadanie się”, wyrzucenie tego z siebie często pomaga, tak samo, jak pomaga czyjeś powiedzenie do nas „Nie martw się...”, „głowa do góry!”, „wszystko będzie dobrze...”. Nie zamykajmy się więc w sobie, bo przybliżamy się tym do śmierci.


4. Nieleczona depresja


    Skoro wspomnieliśmy już o psychologu i depresji – oto kolejny czynnik: zaostrzenie przebiegu choroby depresyjnej. Przyczyn samobójstwa jest wiele, a jego głównym źródłem jest depresja, która występuje w nas jako reakcja na naszą sytuację życiową lub jako choroba psychiki. Z punktu widzenia popełnienia samobójstwa, obie formy są dla nas równie niebezpieczne, ponieważ mają podobny przebieg. Różnią się tym, że tak jak pierwsza nachodzi nas w konkretnym (jednorazowym) przypadku, tak druga jest stale w nas zakorzeniona, bo jest efektem źle pracującej psychiki.

    Obserwując w sobie oznaki depresji, zwłaszcza jeżeli jesteśmy osobami depresyjnymi, a to kolejny nawrót choroby, musimy temu przeciwdziałać, aby depresja nie mogła się w pełni rozwinąć, bo jeżeli zaostrzy swój przebieg, to stąd już tylko krok do odebrania sobie życia. Nieleczona lub pozostawiona samej sobie depresja zwiększa prawdopodobieństwo, że konsekwencją tego będzie samobójstwo, a jeżeli nie samobójstwo, to z pewnością powolna degradacja naszego życia – któregoś dnia stwierdzimy, że nie mamy nawet siły wstać z łóżka, że to wymaga z naszej strony zbyt wiele energii. Zostaniemy całkowicie zniewoleni przez chorobę.





Polecane e-booki:


    Zapoznaj się z innymi artykułami. Przejdź do zakładki Spis artykułów.



piątek, 12 lutego 2016

Czynniki zwiększające prawdopodobieństwo popełnienia samobójstwa cz 1

Zmagając się z myślami samobójczymi lub obserwując w sobie skłonności samobójcze, nieocenioną pomocą jest wiedza na temat czynników zwiększających ryzyko podjęcia tej ostatecznej decyzji. Będąc ich świadomym, możemy próbować zawczasu je minimalizować lub nawet nie dopuścić do ich rozwinięcia. Kiedy się rozwiną może już być po prostu za późno na przeciwstawienie się im.

    Dobrym tego przykładem będzie moja postawa, jaką wyrobiłem w sobie na podstawie znajomości tych zagrożeń oraz wniosków wyciągniętych z doświadczeń moich poprzedników. Otóż jednym z takich czynników zwiększających prawdopodobieństwo popełnienia samobójstwa jest alkohol. Pod jego wpływem moi poprzednicy w rodzinie odbierali sobie życie. Wiedząc o tym, w połączeniu z ogólną prawdą, że alkohol osłabia wolę i ogranicza logiczne (nomen omen trzeźwe) myślenie i nie chcąc, aby to alkohol podjął za mnie decyzję, postanowiłem nie tylko nie upijać się, ale zrezygnować z niego całkowicie. W ten sposób realnie walczę o swoje życie. To tak, jakby dwoje ludzi próbowało znaleźć się w zimie po drugiej stronie jeziora i jeden mówi: „Chodźmy na skróty – jezioro jest zamarznięte”. Drugi, bardziej przezorny odpowiada, że woli jednak obejść (dla pewności) jezioro dookoła. Przechodząc przez zamarznięte jezioro, pojawia się ryzyko, że w którymś miejscu lód okaże się za słaby, aby nas utrzymać i narazimy się na bezpośrednie niebezpieczeństwo utraty życia.

    Podejmując konkretne decyzje mamy realny wpływ na nasze dalsze życie. Jeżeli wiemy, że dane czynniki, sytuacje mogą okazać się dla nas zgubne, unikajmy ich lub postarajmy się zrobić z nimi porządek.

    Przykłady powyższe pokazują, jak ważna jest znajomość zagrożeń i czynników, które je wywołują lub wzmacniają. Podejmując decyzję o przeciwstawieniu się skłonnościom samobójczym, musimy na takie rzeczy zwracać uwagę i tak kształtować swoją rzeczywistość, aby niepotrzebnie nie wzmagać w sobie chęci do odebrania sobie życia. Jest to jedno z podstawowych działań: z jednej strony osłabiamy te myśli i skłonności, a z drugiej, coraz bardziej wikłamy się w życie i w tę stronę kierujemy nasz wzrok i zainteresowanie.


    Opiszemy teraz pokrótce czynniki, które zwiększają prawdopodobieństwo podjęcia decyzji o odebraniu sobie życia.

1. Alkohol


    Wspominaliśmy już wielokrotnie w różnych poradnikach, że alkohol nie jest sprzymierzeńcem dla tych, którzy chcą odmienić swój los. Nie inaczej jest i w tym przypadku, a może nawet tym bardziej, gdyż mając zaburzoną świadomość przez alkohol, nie możemy jasno ocenić swojej sytuacji i zwiększa się prawdopodobieństwo, że do głosu dojdą myśli irracjonalne, jak chociażby właśnie takie, że już najwyższy czas skończyć ze sobą.

    Jeżeli jesteśmy zdeterminowani, aby walczyć o swoje życie, to nie powinniśmy się upijać. Ponieważ jednak alkohol osłabia naszą wolę i logiczne myślenie, więc po wypiciu niegroźnej ilości alkoholu, istnieje ryzyko, że posmakowawszy, wypijemy więcej i nici z naszego postanowienia, aby się nie upijać. Miałem do czynienia z takimi ludźmi pracując swego czasu jako barman. Przychodzili oni dosłownie na kielicha, bo obiecali sobie lub żonie, że nie będą pić. Prawie nigdy im się to jednak nie udawało. Po pierwszym kieliszku był za chwilę drugi (na drugą nogę), a potem to już samo szło... Zawsze wychodzili pijani.

    Dobrze oceńmy nasze możliwości, a póki nie poradzimy sobie ze swoim samobójczym problemem, lepiej powstrzymajmy się całkowicie od alkoholu – taka jest moja rada.

2. Brak nadziei i celu w życiu


    W poradniku pt. „Jak zmienić swoje życie” wykazywaliśmy już, że stawianie sobie życiowych celów, celów dalekosiężnych, jest bardzo dobrym motorem, źródłem dającym nam energię do bieżących działań poprawiających nasze życie.

    Kiedy najłatwiej odebrać sobie życie? Wtedy, gdy nie mamy już nadziei, kiedy uznamy, że wszystko, co miało się zdarzyć, już się zdarzyło. Trzeba mieć tego świadomość i dążyć do tego, aby poprzez swoje działania zawsze budować w sobie nadzieję. Określenie dla siebie celów w życiu jest jednym z przykładów dawania sobie właśnie nadziei: Jak się zaangażuję, będę działał, to czeka mnie nagroda w postaci zrealizowania owego celu, chociażby np. zmiany swojego życia.

    Nadzieję można dawać sobie w różny sposób. Wcale nie muszą to być tak dalekosiężne plany, jak cele w życiu. Wbrew pozorom istotne znaczenie będą miały także te zupełnie drobne nadzieje, które dotyczą następnego dnia. W ten sposób możemy z początku przeciągać swoje życie z jednego dnia na drugi. W późniejszym czasie, gdy będziemy mieli w sobie więcej siły, nie będą one już tak istotne, będziemy mogli określać większe cele, a co za tym idzie – budować z tego większą nadzieję.

    Będąc obezwładnionym przez myśli samobójcze, budujmy w sobie każdą, nawet najmniejszą nadzieję. Może to być np. nadzieja, że jutro po przeczytaniu tego (lub innego) poradnika coś się realnie zmieni w naszym życiu, albo, że wieczorem zamierzamy poszukać w internecie kolejnych informacji lub technik, które pomogą nam uporać się z naszym problemem, albo: za tydzień dostaniemy wypłatę, i część pieniędzy sobie odłożymy – w ten sposób zadbamy o siebie i swoją przyszłość.

    Mogą też być jeszcze mniejsze nadzieje jak np., że na obiad zjemy swoje ulubione danie, lub: jutro kupimy sobie nową gazetę (czasopismo) – może będzie coś ciekawego, lub: mamy nadzieję, że jutro będzie ładna pogoda – jak będzie, to pójdziemy sobie na spacer...





Polecane e-booki:

    Zapoznaj się z innymi artykułami. Przejdź do zakładki Spis artykułów.





sobota, 6 lutego 2016

Jak zapomnieć o przeszłości cz 5

Analizując przypadek mężczyzny, można stwierdzić, iż pomimo właściwego rozpoznania przez niego problemu, nie dokończył tej analizy, nie poszedł dalej. Podobnie jak w poprzednim przykładzie zatrzymał się na pierwszej akceptowalnej przez jego psychikę granicy, czyli uznaniu, że to przede wszystkim oni są winni – on jest tylko ich niewinną ofiarą, a jeżeli jest w tym jego wina, to niewielka.

    Nie trwało zbyt długo uświadomienie mężczyźnie błędów, jakie w swojej analizie popełnił. Najważniejszy z nich polegał na wykazaniu, że jednak jest znacznie więcej winy po jego stronie, niż dotąd mu się wydawało. W życiu jest tak, że w dużej mierze to my sami kreujemy rzeczywistość wokół siebie. Mężczyzna jak najbardziej miał prawo nie interesować się piłką i nie grać w nią razem z pozostałymi na przerwach szkolnych, miał także prawo dochować wierności swoim ideałom, jeżeli ktoś próbował na nim wymusić zachowanie sprzeczne z jego naturą czy poglądami. Nie tu leży źródło problemu. Problem jest w tym, w jaki sposób to przedstawiał. Jeżeli w sposób nieprzyjemny, arogancki, wręcz pogardliwy, często ostentacyjnie wyrażał swoje zdanie, zwłaszcza swoją odmienność, nie może się dziwić, że szybko stał się celem ataków. Skoro sam rozsiewał wokół siebie negatywną energię i często dawał innym do zrozumienia, że uważa ich za gorszych od siebie, to naprawdę nic więcej nie trzeba robić. Jest to wystarczający bodziec dla grupy rówieśniczej, która zachowuje się jak zgraja wróbli, tzn. zadziobią każdego, kto nie jest taki jak one.


    Pozostaje jeszcze kwestia bardziej ogólna: kiedy mamy ze sobą problem, w sposób nieświadomy rozsiewamy wokół siebie negatywną energię, chociażby poprzez krzywe spojrzenie, brak uśmiechu, życzliwości, wybuchowość, oschłość w głosie... Inni zaraz wyczuwają to i – także w sposób często nieuświadomiony – reagują na nas w sposób równie negatywny. Zawsze wtedy znajdą się osoby, które wezmą nas na cel, bo będziemy dla nich „inni”. Zauważył to sam mężczyzna, podając, że teraz, kiedy jest bardziej życzliwy dla innych, to już problemów z ludźmi nie ma, ale niestety wspomnienia i uraz z przeszłości pozostał.

    Zagłębiając się bardziej w źródła problemu, nie chodzi o to, aby wykazać, że tak naprawdę sami jesteśmy sobie winni, ale o to, aby przedstawić i przyjąć obiektywną prawdę, a ta – w przypadku naszego bohatera – ujawnia, że reagował negatywnie na rzeczywistość, którą w dużej mierze sam wytwarzał. Nie należy tego bynajmniej rozpamiętywać, tym bardziej że miało to miejsce dawno, dawno temu, a owo działanie nie wynikało przecież ze złej woli mężczyzny, tylko z jego braku ogłady towarzyskiej, a przede wszystkim z takiej, a nie innej natury. W późniejszym czasie zmienił się i poprawił swoje relacje z ludźmi, chociażby zrozumiawszy, że nie trzeba zawsze mówić wszystkiego, co się myśli lub, że tak naprawdę ludzie w większości przypadków źle przyjmują prawdę o sobie, więc lepiej im jej po prostu nie mówić.

    Po zrozumieniu przez mężczyznę prawdy o swojej młodości pojawił się kolejny problem: „W porządku, to wszystko prawda i zgadzam się z nią, nie zmienia to jednak faktu, że ludzie są podli i często krzywdzą innych bez powodu”. Polemizując z tego typu wyobrażeniami, najlepiej wykorzystać do tego logikę, konfrontację z rzeczywistością. Oto kilka przykładowych odpowiedzi:

    – W pana rodzinie jest zapewne kilkadziesiąt osób. Ile z nich uznałby pan za osoby podłe?

    – W pana bloku (ulicy, osiedlu) mieszka kilkanaście rodzin, w sumie prawie sto osób. Ilu z nich pokazało swoją podłość?

    – Proszę sobie przypomnieć wszystkie podłe osoby, jakie pan zna osobiście i zestawić je z pozostałymi osobami. Jaki jest to odsetek? Niewielki, prawda?


    W każdym społeczeństwie, w każdej grupie ludzi zawsze znajdą się osoby złe lub takie, które w danej chwili zachowają się nieodpowiednio, chociaż tak na co dzień są osobami „do rany przyłóż” – w tym dniu jednak miały akurat zły dzień. My też przecież czasem popełniamy błędy, zachowując się w różny sposób, nie zawsze przynoszący nam chlubę, ale nie można tego rozszerzać na wszystkich ludzi. Owszem, w różnych skrajnych sytuacjach ludzie mogą się zachować podle, ale nie jest to reguła, co potwierdzają przypadki z drugiej wojny światowej, chociażby z Oświęcimia, że nawet w tak skrajnych przypadkach wielu zachowało swoją przyzwoitość i człowieczeństwo. Z drugiej strony inni ludzie wcale tak bardzo nie różnią się od nas, bo my sami tak do końca nie wiemy, jak się zachowamy w jakiejś skrajnej sytuacji.

    To zrównanie innych ludzi ze sobą pomaga nam zrozumieć, że to, czy jakiś człowiek jest dobry, czy zły, w dużej mierze zależy od sytuacji i od naprawdę wielu, wielu różnych czynników (emocje, choroba, a nawet zwykłe niewyspanie). Należy po prostu tego nie roztrząsać tylko przyjąć jako część natury ludzkiej, w tym także i naszej. Zamiast wyobrażać sobie, jacy to ludzie są podli, lepiej przyjmować ich w sposób realny, takimi, jacy akurat są w danej chwili. Szybko wtedy zauważymy, że wokół nas nie ma ludzi podłych, że jest to błędne wyobrażenie naszej psychiki.

    Powyższe ustalenia w zasadzie są już wystarczające do tego, aby na gruncie czysto logicznym móc zmienić swoją mentalność i podejście do ludzi, ale metoda uwalniania przeszłości szybciej pomoże nam uporać się z takim problemem, wzbogacając nas dodatkowo o oczyszczenie emocjonalne i doświadczenie wybaczania, które w dalszym życiu okaże się nam bardzo pomocne.

    W przypadku opisywanego przez nas mężczyzny nie ma jednego negatywnego wspomnienia, które należy z naszej psychiki uwolnić, tak jak to było w poprzednim przykładzie kobiety zdradzonej przez męża. Tutaj mamy wiele takich doświadczeń z przeszłości, które zatruwają nasz umysł. One wszystkie muszą zostać przerobione. Do dyspozycji mamy dwa sposoby: albo zaczynamy od kilku drobnych wspomnień, niejako dla rozgrzewki, aby się wprawić i potem przechodzimy do tych bardziej bolesnych wspomnień, albo od razu uwalniamy te największe, licząc na to, że te malutkie źródełka goryczy zostaną przez naszą psychikę uwolnione same, niejako przy okazji. Ma to swój sens, gdyż radząc sobie z dużymi problemami, po ich przezwyciężeniu potem wystarczy już czasem dmuchnąć, aby drobne problemy same rozsypały się w proch. To jest właśnie to doświadczenie wybaczania. W późniejszym czasie drobne urazy, ale często także i większe (dużo w tej materii będzie zależało od nas) będą „rozbrajane” z marszu, a nasze problemy z negatywnymi wspomnieniami nie będą się już powtarzały.

    Oba przedstawione przez nas przykłady pokazują częste problemy osób stosujących metodę uwalniania przeszłości. Nie da ona pełnych efektów bez „uczłowieczenia” naszego krzywdziciela i bez szczerego wybaczenia mu. Nawet jeżeli uda się nam doprowadzić do jego odejścia z naszej pamięci, to bez pełnego wybaczenia zawsze pozostanie jakaś ranka, zadra, która będzie sączyła z siebie coś negatywnego, pomimo tego, iż główny problem zniknął. Może to być smutek, żal, niechęć do tej osoby, gorycz, oschłość emocjonalna, zgorzknienie, a nawet fobia lub nerwica lękowa.

    Metoda uwalniania przeszłości uwalnia nas nie tylko od naszego krzywdziciela, ale także od nas samych, od własnej negatywnej emocjonalności, mentalności i niedoskonałości, dlatego jest tak pomocna i skuteczna.

    Mam nadzieję, że niniejsze Refleksje pomogą lepiej zrozumieć metodę uwalniania przeszłości i przyczynią się do jej lepszego wykorzystania w praktyce. Za wszystkich zmagających się z własną przeszłością trzymam kciuki. Powodzenia!



    Zapoznaj się z innymi artykułami. Przejdź do zakładki Spis artykułów.




Polecane e-booki:

e-booki   e-booki   e-booki   e-booki