Polecane e-booki:

Polecane książki (Kliknij w okładkę, aby przeczytać opis):

darmowe e-booki    darmowe e-booki    darmowe e-booki    darmowe e-booki    darmowe e-booki    darmowe e-booki         

środa, 9 grudnia 2015

Rękopis z czyśćca cz 1

Wstęp
    „Rękopis z czyśćca”, który dzisiaj rekomenduję jako wartą przeczytania literaturę religijno-duchową, jest zapisem rozmów autorki z duszą czyśćcową, który zawiera ciekawe pouczenia o życiu pozagrobowym, przy czym pouczenia te są przeplatane licznymi radami z zakresu rozwoju duchowego. Chociaż rady zawarte w nim kierowane są do konkretnej osoby, jednak wiele z nich może przyczynić się do rozkwitu życia duchowego każdego z nas.

    Adresatką rad jest zakonnica z klasztoru w Valogne, siostra Maria od Krzyża, która w niedzielę 15 lutego 1874 roku usłyszała głos swojej zmarłej zakonnej towarzyszki, siostry Marii Gabrieli. Zakonnica ta zmarła trzy lata wcześniej, jako ofiara swego poświęcenia w wieku 36 lat. Dusza pokutująca oświadczyła swej dawnej towarzyszce, której radami niegdyś zbyt często pogardzała, że będzie ją z woli Bożej wielokrotnie odwiedzać, aby dopomóc jej w uświęceniu się. W ten sposób przez kilkanaście lat trwały między duszą s. Marii Gabrieli a s. Marią od Krzyża tajemnicze dialogi, które siostra Maria spisywała od 1874 do1890 roku.

    Wybitni teologowie, którzy badali Rękopis, orzekli jednogłośnie, że nosi on znamiona pełnej autentyczności, posiada wielką wartość pod względem treści, oraz że nie zawiera niczego przeciwnego wierze i zasadom życia duchownego, niczego, co by z natury rzeczy nie miało służyć zbudowaniu dusz.

    Poniżej prezentuję fragmenty owego Rękopisu, jako próbkę wartości tych zapisków.


Rękopis z czyśćca – siostra Maria od Krzyża


    Czyń wszystko wyłącznie w tym celu, by przypodobać się Bogu. Przed każdą czynnością skup się przez chwilę i zastanów, czy to, co robisz, będzie Mu miłe.

    Tak, cierpię, ale moim największym cierpieniem jest to, że nie oglądam Boga. Jest to nieustanną męką, która o większy ból mnie przyprawia, niż ogień czyśćcowy.

    Ćwicz się w pamięci na obecność Bożą i w oczyszczaniu intencji. Dobry Bóg poszukuje dusz Jemu oddanych, które by Go kochały dla Niego samego. Jak mało ich ma!

    Nie, w czyśćcu nie widzimy Boga. Gdybyśmy Go widziały, byłoby to już niebo!

    Kiedy jakaś dusza tak naprawdę, całkiem szczerze i z miłości szuka Boga w swoim sercu, On nie pozwoli na to, by spotkał ją zawód.

    Żyj zawsze w obecności dobrego Boga. Mów Mu o wszystkim, jako Przyjacielowi. Czuwaj bardzo nad swoim wnętrzem.

    Żeby się dobrze przygotować do Komunii świętej, potrzebna jest miłość: miłość przed komunią, miłość podczas dziękczynienia, miłość zawsze.

    Umartwiaj swój umysł, swoje oczy i swój język. Będzie to milsze Bogu, niż umartwienia cielesne, które często pochodzą z naszej własnej woli.

    Trzeba postępować z dobrym Bogiem jak z Ojcem, czułym Przyjacielem, umiłowanym Oblubieńcem.

    Trzeba tak kochać Jezusa, aby znajdował w twym sercu miłe mieszkanie, gdzie by mógł odpoczywać – jeśli tak rzec można – po tylu doznawanych wszędzie zniewagach. Powinnaś Go kochać za obojętnych, za tchórzliwych, a przede wszystkim za siebie samą.

    Jeśli będziesz bardzo kochała dobrego Boga, On ci niczego nie odmówi. Gdy ktoś tak naprawdę kocha kogoś z sobie podobnych, wiesz przecież, że krąży wokół niego, żeby od niego usłyszeć „tak” na swoją prośbę, i zawsze usłyszy... Dobry Bóg tak samo postąpi z tobą: da ci wszystko, o co Go poprosisz.

    Bóg chce, żebyś tylko Nim była zajęta – Jego miłością i wypełnianiem Jego świętej woli. Zajmując się Bogiem, trzeba się też zajmować duszami. Niewielka to zasługa zbawić siebie samego.

   Czuwaj bardzo nad swoim wnętrzem, zachowaj swe małe troski dla samego Jezusa. On może dać ci wszystko, co ci przedtem zabrał.

    Twoje życie powinno się składać z nieustannych wewnętrznych aktów miłości i umartwień, lecz znanych jedynie Bogu. Nie trzeba czynić nic nadzwyczajnego: życie ukryte, zupełnie ukryte, bardzo zjednoczone z Jezusem.

    Bądź zawsze bardzo pokorna, bardzo ukryta. Nie zajmuj się nikim, zajmuj się tylko tym, co ciebie dotyczy, twoim własnym uświęceniem.

    Nie uskarżaj się przed nikim z byle powodu, nawet przed Przełożoną. Zachowaj te małe cierpienia dla siebie i dla twego Jezusa, któremu powinnaś mówić o wszystkim.

    Do wielu rzeczy czujesz niesmak. Dobry Bóg na to zezwala, abyś miała dzięki temu pole do zasług. Czuwaj, byś nic z tego nie straciła.

    W każdej chwili pytaj swego serca, czy sprawiasz przyjemność dobremu Bogu. Stawiaj sobie również pytanie, czy czasem nie robisz czegoś, co by mogło Mu sprawić przykrość. To będzie coraz bardziej przyciągało do ciebie błogosławiony wzrok dobrego Jezusa.

    Gorąco ci? Ach, gdybyś wiedziała, jaki to żar panuje w czyśćcu w porównaniu z waszym upałem! Jedna krótka modlitwa przynosi nam tak wielką ulgę! Odświeża nas jak bardzo spragnionego – szklanka zimnej wody.

    Spełniaj wszystkie swe czynności na oczach Boga. Mówiłam ci już: radź się Go we wszystkim, co masz powiedzieć lub uczynić. O, ile łask spłynie wtedy na ciebie! Niech twe życie będzie życiem z wiary i miłości.

    Dobry Bóg sprawia, że niektóre dusze posiadają wiele rzucającej się w oczy czułości serca, podczas gdy inne są mniej czułe. To wszystko jest zgodne z Jego planem. On sam dał niektórym serce bardziej wrażliwe przede wszystkim ze względu na siebie samego: by całą swoją miłość przelewały one w Jego godne uwielbienia Serce. Jest przecież Panem i wolno Mu dawać każdemu według własnego upodobania. On też ma swoje szczególne upodobanie w niektórych duszach. Ty jesteś jedną z nich.

    Sprawiasz przykrość dobremu Bogu, gdy o Nim nie myślisz. Wyobraź sobie spotkanie przyjaciół, wśród których często wyróżniamy jednego, lepiej nas rozumiejącego, przed którym nie mamy niczego do ukrycia. I pomyśl, co by to było, gdyby ten przyjaciel spostrzegł, że nie zwracamy na niego uwagi, że nie kierujemy do niego ani słowa, a nawet żadnym spojrzeniem nie staramy się powiedzieć mu tego, iż pozostaje zawsze naszym najlepszym przyjacielem. Czyż nie odczuje tego głęboko?! Jakie dobry Bóg ma względy dla ciebie! Oczywiście kocha On wiele dusz, ale, jak ci już nieraz mówiłam, chociaż zasługujesz na to mniej od innych, Bóg kocha cię w sposób szczególny. Twoja obojętność sprawia Mu dotkliwy ból – tym większy, im bardziej oczekuje od twego serca miłości wzajemnej, by móc cię zalewać łaskami. Odczuwa On dobrze wszystko, co czynisz. Pragnie On, byś o Nim myślała, to znaczy oczekuje, że mimo różnych zajęć twoje myśli zawsze będą skierowane przede wszystkim ku Niemu.

     Zwiastowanie: Gdy Bóg chce mieć jakąś duszę całkowicie dla siebie, najprzód ją miażdży, tak mniej więcej, jak jabłka w prasie przy wyciskaniu soku. Czyni tak, by zmiażdżyć jej namiętności, chęć szukania siebie, słowem – wszystkie jej braki. Następnie zmiażdżoną w ten sposób duszę kształtuje według własnego upodobania, a widząc jej wierność, doprowadza ją w krótkim czasie do całkowitego przekształcenia. Dopiero wtedy Jezus obsypuje ją specjalnymi łaskami i zanurza w swojej miłości.

    Miej tylko jedno pragnienie: kochać dobrego Boga wciąż coraz bardziej, jednoczyć się z Nim coraz pełniej. Oto twoje główne zadanie: stałe pogłębianie życia wewnętrznego i coraz doskonalsze zjednoczenie z twoim Jezusem. Powinnaś żyć w głębi swej duszy, zjednoczona z Jezusem przez cierpienia fizyczne i duchowe, a zwłaszcza przez miłość.

    (przed Najświętszym Sakramentem): Widzisz, jak Jezus jest samotny! Przy odrobinie dobrej woli mogłoby tu jednak być w tej chwili więcej osób. Lecz aż tyle obojętności... i to nawet wśród dusz zakonnych! Nasz Pan jest bardzo na to wrażliwy. Przynajmniej ty kochaj Go za te dusze niesprawiedliwe, a dobry Jezus odczuje ulgę w doznawanej wzgardzie.



Polecane e-booki:

    Zapoznaj się z innymi artykułami. Przejdź do zakładki Spis artykułów.



wtorek, 1 grudnia 2015

Jak poradzić sobie ze smutkiem cz 3

Lista pomocnych technik


     Ostatnim działem, jaki proponujemy to lista technik i działań pomocnych przy radzeniu sobie z depresją. Depresja ma to do siebie, że bardzo nas zniewala niemocą, ograniczając działanie i trzeźwe, logiczne myślenie do minimum. Nawet jeżeli przed atakiem depresji poznaliśmy wiele pomocnych technik, to będąc już pogrążonym w tym stanie, większość z nich uleci nam z głowy, gdyż nie będziemy mieli siły psychicznej, aby je w głowie odszukać. Mając je jednak wszystkie wypisane na jednej liście, wystarczy ją tylko otworzyć i zastosować się do ich wskazań. Nie jest to, co prawda środek wystarczający do poradzenia sobie z depresją, bo wiele zależy w tym momencie od naszego zaangażowania, ale nie mogąc przypomnieć sobie żadnej techniki „antydepresyjnej”, a sił na szukanie takiej dużo mieć nie będziemy, byłoby jeszcze gorzej.


Skąd to wszystko wziąć?


     Przedstawiliśmy w powyższym zestawieniu wiele działów i poddziałów naszego Centrum Radzenia Sobie Ze Smutkiem. Pytanie, jakie może się nasuwać po lekturze tego zestawienia, brzmi: „Skąd to wszystko wziąć?”. Odpowiedź jest nadzwyczaj prosta: trzeba szukać, szukać i jeszcze raz szukać.

     Pierwszym odpowiednim miejscem do poszukiwań jest internet, a drugim, nieco bardziej uciążliwym, jest biblioteka z jej nieocenionym wciąż jeszcze zasobem książek.

     Przeglądając internet, bez problemu odnajdziemy całe tematyczne serwisy z wieloma z tych działów, jak na przykład z dowcipami, śmiesznymi zdjęciami itp. Warto wskazać, że np. śmiesznych zdjęć nie musimy szukać tylko na stronach polskojęzycznych. Śmiało możemy przeszukać także serwisy obcojęzyczne, gdyż rodzaj języka jest tu bez większego znaczenia. Wystarczy tylko dowiedzieć się (chociażby w internetowym tłumaczu), jak dana fraza będzie brzmiała, powiedzmy w języku angielskim. W przypadku śmiesznych zdjęć może to być więc np. „funny pics”.

      Przeglądając zasoby poszczególnych serwisów i książek (także elektronicznych), wybierzmy te materiały, które uważamy, że będą dla nas pomocne. W tym celu możemy utworzyć w komputerze katalog z wieloma folderami-działami i umieszczać w nich te materiały.

     Jeżeli nie chcemy trzymać ich w komputerze, możemy je wydrukować i umieścić w segregatorze, pudełku, kopercie, szafce, obojętnie... W chwilach szczególnego smutku lub braku równowagi psychicznej będą jak znalazł – wszystko zebrane w jednym miejscu, na wyciągnięcie ręki.


W jaki sposób zapisać pliki w komputerze?


     Prawie wszystkie materiały, jakie znajdziemy na stronie internetowej, możemy skopiować sobie na komputer z tym zastrzeżeniem jednak, aby nie naruszały one praw autorskich lub licencji, na jakiej są rozpowszechniane. Poniżej przedstawiamy sposoby pozyskania tych materiałów.

Fotografie


     Fotografie znajdujące się na stronie internetowej możemy skopiować na swój komputer, klikając na nią prawym przyciskiem myszy i z menu, które się pojawi, wybierając polecenie „Zapisz obrazek”. W oknie, które się pojawi, w jego górnej części możemy wskazać, gdzie ów obrazek ma zostać zapisany. Jeżeli wcześniej utworzyliśmy już na komputerze odpowiedni katalog, na przykład o nazwie „Pocieszanki”, a w nim podkatalog o nazwie „Śmieszne zdjęcia”, to w sekcji tej przechodzimy przez kolejne foldery i wskazujemy nasz docelowy katalog. Jeżeli mamy problem z odnalezieniem naszego katalogu, zawsze możemy wskazać po lewej stronie „Pulpit”, jako miejsce docelowe, a potem z niego przenieść już sobie do odpowiedniego katalogu.

     W dolnej części okna możemy zmienić nazwę obrazka lub podać ją (jakąkolwiek) w przypadku, gdyby pole to było puste. Teraz nie pozostaje nic innego jak kliknąć przycisk „Zapisz”.

Strona internetowa


     Jeżeli chcemy mieć na stałe w komputerze całą stronę internetową, na przykład z komentarzami do swoich utworów lub ciekawym artykułem, możemy taką stronę skopiować sobie na komputer. W ten sposób po pierwsze możemy uniezależnić się od konieczności uruchamiania internetu, a po drugie, strony te możemy sobie na komputerze grupować tematycznie, tworząc bazę danych lub wiedzy.

     Aby skopiować stronę internetową, którą właśnie przeglądamy, należy z menu „Plik” przeglądarki wybrać polecenie „Zapisz stronę” lub „Zapisz stronę jako”. Ta druga opcja daje możliwość zapisania strony w odpowiadającym nam formacie. Jeżeli korzystamy z Internet Explorera, to polecam format mht (archiwum internetowe), który zapisuje stronę do jednego pliku. Format „Kompletna strona internetowa” (jak chociażby w przeglądarce Mozilla Firefox) tworzy katalog z plikami i do niego osobny plik wykonywalny. Funkcjonują one jako całość: usunięcie któregokolwiek z nich powoduje usunięcie także drugiego.

     Podobnie jak w przypadku obrazków, pojawia się okno, w którym możemy wskazać, gdzie plik ma zostać zapisany i pod jaką nazwą. Tak zarchiwizowany plik otwieramy podobnie, jak inne, czyli podwójnie na niego klikając.

Treść strony internetowej


     Jeżeli nie potrzebujemy archiwizować całej strony internetowej, lecz jedynie niewielką jej część, na przykład niektóre dowcipy, to możemy ową treść skopiować sobie jako tekst. W tym celu musimy uruchomić jakikolwiek edytor tekstu, chociażby WordPad (Start – Programy – Akcesoria – WordPad) i po zaznaczeniu myszą (podświetleniu) na stronie interesujący nas fragment tekstu, klikamy prawym przyciskiem myszy i wybieramy polecenie „Kopiuj”. Następnie przechodzimy do edytora tekstu i klikamy prawym przyciskiem myszy w miejscu, gdzie chcemy skopiowany tekst umieścić. Z pojawiającego się menu wybieramy polecenie „Wklej”. Na zakończenie, jeżeli nic więcej już nie chcemy mieć w tym dokumencie, z menu „Plik” (na górnej belce) wybieramy opcję „Zapisz”. Pojawi się znane nam już okno do zapisywania plików. W tym przypadku jednak, z uwagi na to, iż utworzyliśmy nowy dokument, musimy w dolnej części wpisać nazwę, pod jaką chcemy mieć ów dokument zapisany.

     W kolejnych podrozdziałach prezentujemy przykładowe materiały z wybranych działów, które można sobie wykorzystać i uzupełnić o kolejne materiały. Pamiętajmy o tym, że im więcej tych materiałów, tym lepiej, ponieważ to, co będzie dla nas śmieszne, pocieszające lub mądre poza depresją, wcale nie musi być tym samym w czasie jej trwania. Posiadając większą ilość materiałów, wzrasta szansa, że któryś z nich zadziała i spełni swoją funkcję.


    Zapoznaj się z innymi artykułami. Przejdź do zakładki Spis artykułów.



piątek, 27 listopada 2015

Jak poradzić sobie ze smutkiem cz 2

Piękni i powabni

     Kontynuując grupę materiałów pomagających oderwać psychikę od złych wyobrażeń świata i ludzi, można założyć dział z fotografiami pięknych i atrakcyjnych osób. Bez względu na relacje, w jakich pozostajemy z innymi ludźmi czy partnerami życiowymi, każdy ma jakiś swój ideał płci przeciwnej, o jakim marzy. Przeglądanie fotografii pięknych kobiet lub mężczyzn może nas pozytywnie nastrajać, bo jest to właściwość każdego piękna: możemy sobie pomarzyć, zachwycać się itd.

Co udało mi się dotąd dokonać


     Jednym z objawów depresji jest zaniżona samoocena – czasem jest ona źródłem depresji pojawiającej się w nas. Bez względu na to, czy niska samoocena jest tylko objawem, czy źródłem, jej mechanizm jest taki sam. Polega on na znacznym zaniżaniu swojej wartości zwłaszcza w zestawieniu z innymi osobami przy jednoczesnym wyolbrzymianiu swoich wad, często wyimaginowanych.

     Jednym ze sposobów walki z tym niewątpliwie defektem mentalności jest wykonanie obiektywnej listy ze swoimi zaletami i wartościami oraz listy naszych dotychczasowych dokonań wszelkiego rodzaju. Często o tych wspomnianych wyżej wartościach zapominamy, zwłaszcza będąc przygnębionym i opanowanym myślą, jaki ja to jestem beznadziejny. Takie przygotowane wcześniej listy są świetnym głosem polemicznym, który pomoże nam źle o sobie nie myśleć.

Pozytywne opinie o sobie


     Pozostając jeszcze w kręgu niskiej samooceny, możemy utworzyć kolejny poddział, w którym zbierzemy pozytywne opinie osób na swój temat. Nie zawsze je jednak otrzymamy. Jeżeli w żaden sposób nie angażujemy się w życie społeczne czy w ogóle w Życie, to skąd miałyby one powstać?

     Sposobów na pozyskanie pozytywnych opinii lub komentarzy na temat siebie, lub działań, które podejmujemy, jest wiele. Oto dwa najważniejsze z nich:


Forum


Jeżeli udzielamy się na forum internetowym, a nasze wypowiedzi są wartościowe i pomocne, to będą pojawiać się też podziękowania i zachwyty ze strony forumowiczów, którym pomogliśmy. Każdy taki przypadek, w którym realnie komuś pomogliśmy, nawet jeżeli ta osoba nie podziękowała za to w jakiś sposób szczególny, jest dla nas doskonałym orężem przeciw myślom typu „jestem do niczego”.

Nasza twórczość


     Jeżeli lubimy pisać wiersze, malować, rzeźbić, cokolwiek..., zaprezentujmy swoją twórczość innym na odpowiednim forum lub serwisie tematycznym. Będą pojawiać się różne opinie, także negatywne, bo rzadko kiedy bywa tak, że będzie się to podobało wszystkim. Pamiętam na przykład taką sytuację w komentarzach do jednej z moich książek dla dzieci, gdzie jeden z komentarzy był typu „co za wspaniała książka!”, a zaraz pod nim kolejny komentarz mówił „Ale gówno”. Należy więc podchodzić z pewnym dystansem do takich komentarzy i nie brać ich zbytnio do siebie. Bardziej należy skupić się na ogólnym trendzie: czy więcej jest opinii pozytywnych, czy negatywnych. Oczywiście do naszych „Pocieszanek” wybieramy tylko te pozytywne komentarze. Jest to trochę zafałszowywanie prawdy, ale z drugiej strony nie chodzi nam o wartość merytoryczną, lecz o wartość terapeutyczną. Pozytywne opinie pokażą nam, że wcale tacy beznadziejni nie jesteśmy, a to, co robimy ma sens i podoba się innym.

     Jeżeli jesteśmy osobami depresyjnymi lub osobami o podwyższonym poziomie wrażliwości (artystami) to lepiej samemu nie czytać komentarzy na temat swojej twórczości. Nawet jeżeli pozytywnych komentarzy będzie zdecydowana większość to i tak te nieliczne negatywne komentarze, często niesprawiedliwe, rozstroją naszą wrażliwość i zamiast pomóc, całe to przedsięwzięcie zaszkodzi nam.

     Negatywne komentarze bardziej na nas oddziałują i pozostają w nas na wiele lat, co rusz przypominając się nam w różnych chwilach czy chcemy tego, czy nie. Nie są w stanie ich zagłuszyć lub zrównoważyć pozytywne komentarze, choćby były dziesięciokrotnie liczniejsze. Mówi o tym wielu artystów czy ludzi wrażliwych, w tym i ja potwierdzam to zjawisko. Szkoda jednak rezygnować z tak przydatnego narzędzia, dlatego proponujemy poprosić kogoś (przyjaciela, członka rodziny), aby przejrzał za nas komentarze i powybierał tylko te pozytywne. Jeżeli jednak zależy nam na ocenie merytorycznej naszych dzieł, osoba taka może utworzyć dla nas statystykę, ile było pozytywnych komentarzy, a ile negatywnych i wyeliminować wszystkie opinie, które z krytyką konstrukcyjną niewiele mają wspólnego, na przykład typu „Co za chłam...”. Taka opinia do niczego nam się nie przyda. Krytyka konstruktywna jest następującego typu: „Nie podoba mi się, dlatego że...”. W ten sposób możemy poznać argumenty wyrażającego opinię i albo się z tym zgodzić, albo nie.


Motywatory


     Motywatory, czyli wszelkie środki przekazu mobilizujące nas i wspierające są niezwykle istotne dla osobowości depresyjnej. Błąd popełniają ci, którzy opanowani czarnymi myślami szukają w życiu czy w internecie demotywatorów, czyli równie czarnych przekazów. Jeżeli jest nam źle i uważamy w tym odczuciu, że wszyscy ludzie są źli i beznadziejni, to co nam przyjdzie ze skorzystania z demotywatora, który pod fotografią człowieka raniącego nożem drugiego człowieka zawiera napis: „Człowiek człowiekowi wilkiem”? Nie uzyskamy z tego żadnej korzyści, wręcz przeciwnie – nasza niechęć do ludzi tylko się pogłębi i jeszcze bardziej zabetonujemy się w tych depresyjnych wyobrażeniach. O wiele więcej korzyści uzyskamy, korzystając z motywatora, na przykład fotografii pokazującej jak jedna osoba wręcza drugiej osobie kwiat, a pod tym napis: „Nie martw się – jutro będzie lepiej...”.

     Szukając pocieszenia, sposobu na wyrwanie się z ciemnego myślenia, motywatory są doskonałym narzędziem, gdyż zazwyczaj zamykają się w jednym krótkim zdaniu-przesłaniu, które wlewa w nas nadzieję i chęć do walki.




Polecane e-booki:

    Zapoznaj się z innymi artykułami. Przejdź do zakładki Spis artykułów.



piątek, 20 listopada 2015

Jak poradzić sobie ze smutkiem cz 1

Pocieszanki albo Centrum Radzenia Sobie Ze Smutkiem


     Zmagając się z czarnymi myślami, ze smutkiem lub nawet z myślami samobójczymi, musimy walczyć o każdą pozytywną iskierkę, która, choć w minimalny sposób rozświetli nasze pochmurne niebo. Jest na to wiele sposobów – o niektórych z nich już wspominaliśmy lub będziemy wspominać w następnych rozdziałach. W tym rozdziale przedstawiamy ciekawe rozwiązanie, które w ciężkich chwilach przyda się nam niejednokrotnie.

     Obserwując w sobie nawroty depresji, złego samopoczucia, które co rusz nas nachodzi, zadbajmy zawczasu o narzędzia do walki z czarnymi myślami. Potem kiedy one już się zjawią, często nie mamy siły na szukanie pomocy – nie chce się nam żyć, a co dopiero zmobilizować się do szukania pozytywnych iskierek, które rozświetlą nasze wnętrze.

     Stare hasło ubezpieczeniowe mówi, że „przezorny zawsze ubezpieczony”. To podejście możemy wykorzystać w naszej depresyjnej sytuacji. Zamiast w trudnych chwilach szukać czegoś, co nam pomoże, zadbajmy o to zawczasu wtedy, kiedy mamy w sobie dość siły na działanie. Zbierzmy sobie różne materiały, do których potem, w trudnych chwilach będziemy mogli sięgnąć i wykorzystać. Stworzymy w ten sposób coś w rodzaju Centrum interwencyjnego lub Centrum Zapobiegania Smutkowi – jak zwał tak zwał. Ja ten dział nazywam po prostu „Pocieszanki”.

     Jakie to mogą być materiały? Dowolne – wszystko to, co przyniesie nam ulgę, pocieszy, podniesie na duchu, rozśmieszy, wleje nadzieję, zajmie myśli... Warto utworzyć osobne działy, w których będziemy przechowywać powyższe, posegregowane materiały. W zależności od naszych potrzeb, wrażliwości, psychiki, zgromadźmy takie materiały, które będą nam pomocne. Omówimy teraz kilka takich najbardziej popularnych, pomocnych materiałów.


Śmieszne zdjęcia


     Będąc sparaliżowanym niemocą, czasem trudno podnieść się z łóżka, a co dopiero zmobilizować uwagę do czytania jakiegoś tekstu, nawet najmądrzejszego, który z pewnością by nam pomógł, stąd też przygotujmy sobie dział ze śmiesznymi zdjęciami. Ich oglądanie nie wymaga angażowania dużej uwagi, wystarczy na nie spojrzeć – nawet jednym okiem, jeżeli nie mamy siły otworzyć obu. Śmieszne sceny, jakie będziemy przeglądać, wleją w nas trochę pozytywnej energii, rozbawią na tyle, by przeciwstawić się smutkowi.

Śmieszne filmiki



     Skoro śmieszne zdjęcia mogą pomóc nam poprawić nastrój bez zaangażowania uwagi, więc ten sam efekt uzyskamy też, oglądając śmieszne filmiki. Znajdziemy je bez liku, chociażby na YouTube. Zamiast jednak przeglądać je na bieżąco i zniechęcać się mało śmiesznymi filmikami, które będą się trafiać, lepiej zawczasu przejrzeć je i skopiować na komputer tylko te, które nas rozśmieszają. Jest to cenne działanie, gdyż w depresji szybko się zniechęcamy i po przejrzeniu kilku głupkowatych filmików odechce się nam dalszego przeglądania.


Dowcipy


     Inną grupą mającą nas rozweselić są dowcipy, które możemy zgromadzić na dwa sposoby: albo w formie pisanej, albo w wersji audio, nagrane na płytę czy inny nośnik, chociażby telefon komórkowy. Jak już wspominaliśmy poprzednio, czytanie w czasie, gdy pogrążeni jesteśmy w smutku, jest często zbyt obciążające i trudne, więc lepiej mieć przygotowany taki zbiór w wersji dźwiękowej. Zawsze możemy go uruchomić i nawet leżąc słuchać, wyłapując pozytywną energię.


Rozśmieszające opowieści



     Nie tylko dowcipy potrafią nas rozśmieszać, także niektóre opowieści lub dłuższe opowiadania. Jako poddział możemy dołożyć jeszcze śmieszne wierszyki, fraszki, zagadki i wszelkiego rodzaju śmieszne teksty dłuższe i krótsze.

     Na zebranie takiego zbioru potrzeba sporo czasu, bo trzeba przewertować wiele materiałów i książek, ale warto. Warto nie tylko dla efektów, jakie później przyniosą, ale także jako forma terapeutyczna. Szukając, przeglądając i wybierając dla siebie odpowiednie materiały mamy cel, który wleje w nas energię i zaangażowanie, pobudzi psychikę, a to w chorobie depresyjnej jest przecież bardzo ważne: zmobilizować osobę do jakiegokolwiek działania.


Śmieszne piosenki


     Zamykając grupę materiałów rozśmieszających, wspomnimy jeszcze o piosenkach. Muzyka bardzo dobrze wpływa na nasze samopoczucie, zwłaszcza jeżeli będzie ona zabawna. W zasadzie, jeżeli chodzi o piosenki, to pozytywny wpływ na nas będą miały różne piosenki, nie tylko śmieszne. Nie do przecenienia będą też piosenki, które będą wlewać w nas nadzieję czy siłę. Przejdźmy zatem z prezentacji piosenek rozśmieszających do zwykłych piosenek.


Piosenki


     Zebranie w osobnym dziale piosenek, które pozytywnie na nas oddziałują to jedno z najczęściej wykonywanych działań na poprawę swojego samopoczucia. Poza dobroczynnymi efektami opisanymi powyżej ważne jest też działanie relaksujące i odstresowujące, kiedy słuchacz identyfikuje się ze słowami piosenki, uważając, że wyraża ona jego życie czy emocje.

Muzyka


     Skoro mówimy o właściwościach relaksujących i odstresujących piosenek, nie sposób nie wspomnieć o samej muzyce. Możemy tu wyszczególnić wiele poddziałów. Do najbardziej znanych i popularnych należy muzyka poważna, muzyka relaksacyjna i odgłosy przyrody.

     Muzyka poważna ma podobne właściwości jak muzyka popularna, podobnie bowiem jak ona może relaksować, rozczulać, pobudzać czy redukować negatywne emocje. Różnica między nimi jest tylko taka, iż muzyka poważna wymaga od słuchacza znacznie wyższego poziomu wrażliwości, ale nie jest to reguła – wystarczy przytoczyć tylko muzykę rodziny Straussów, od której zresztą najlepiej rozpocząć naukę rozumienia muzyki poważnej, bo ich muzyka jest obrazowa, a co najważniejsze – posiada czytelne tytuły, które mówią, o czym ona jest.

     Muzykę relaksacyjną wykorzystuje się powszechnie na poprawę swojego stanu psychicznego nawet u osób nierozumiejących muzyki poważnej. Różni się ona tym od muzyki poważnej, że nie niesie żadnego wyrazu artystycznego, opowieści ani przesłania. Jej jedynym zadaniem jest wpłynąć na proces psychiczny człowieka. Poprzez odpowiednie dźwięki i melodię uspokaja i relaksuje człowieka.

     Odgłosy przyrody często wykorzystuje się do tych samych celów co muzykę relaksacyjną, czyli do relaksacji. Można je spotkać w wydaniach audio podobnie jak muzykę relaksacyjną. Zazwyczaj wykorzystuje się śpiew ptaków, szum drzew lub odgłos płynącego leniwie strumyka, często łącząc te odgłosy razem, np. śpiew ptaków przy strumyku czy ożywianie się lasu (poprzez śpiew ptaków) po przebytej właśnie burzy.


Piękne krajobrazy


     Powodów do smutku czy zachowań depresyjnych może być wiele. Jednym z nich jest nasza reakcja na otaczającą nas (złą) rzeczywistość. Aby zrównoważyć ten ciemny obraz świata, zwłaszcza ludzkiego, możemy oglądać sobie fotografie lub obrazy z pięknymi ziemskimi krajobrazami: góry, wyżyny, plaże czy morze. To świetne oderwanie psychiki od błędnego koła wyobrażeń o świecie, w jakie się wpadło.



Polecane e-booki:


    Zapoznaj się z innymi artykułami. Przejdź do zakładki Spis artykułów.



wtorek, 6 października 2015

Opowieści rozweselające


* * *

     Wielmożny Pan, który pewnego razu znalazł się w małym miasteczku, wszedł do golibrody i kazał się ogolić. Ledwo usiadł na fotelu, widzi, jak golarz pluje na mydło i smaruje nim twarz. Oburzony woła: To ty tak ludzi golisz? Jaśnie Panie, ja jak golę tutejszych, to im pluję prosto na brodę, ale z panem jako z obcym muszę delikatniej, dlatego pluję tylko na mydło — padła odpowiedź.




* * *

Żona: „Jak możesz podawać rękę takiemu złodziejowi?”.

Mąż: „Bo póki trzymam jego rękę, to jestem pewny, że mi jej nie włoży do kieszeni”.




Lekarstwo na smutek.



     Młoda mleczarka stoi z wesołą miną obok swego osła, zaprzężonego do wózka z mlekiem. W pewnej chwili zaczepia ją przechodzący chłopak.

     — Ej dziewczyno, musiał cię wycałować twój narzeczony, skoro jesteś taka wesoła!

     Mleczarka: Alboż to pocałunek rozwesela?

     Chłopak: Naturalnie, pocałunek młodego chłopca... (nachylając się ku niej) Może spróbujemy...

     Mleczarka: O nie, ja już jestem dosyć wesoła i bez tego, ale pocałuj mojego osła, bo on ciągle taki smutny.





Mądry niedźwiedź.

     Rzecz się dzieje w Ameryce. Pewien osadnik płynął po jeziorze w dużej łodzi, kiedy nagle zobaczył, że niedźwiedź z pobliskiej wysepki wszedł w wodę, aby dopłynąć do nadbrzeżnego lasu. Osadnik był bez strzelby, jednakże miał wielką ochotę na niedźwiedzia, dlatego postanowił wszelkimi sposobami przeszkadzać mu, żeby się znowu wrócił na wysepkę, po czym chciał zawiadomić znajomych, aby połączonymi siłami zabić zwierzę. Tak więc osadnik kierował łodzią, aby niedźwiedź nie mógł wypłynąć na ląd.

     Z początku zwierz dokładał wszelkich starań, aby zmylić czujność wiosłującego, aż w końcu powziął szczególne postanowienie, gdyż widząc łódź blisko siebie, postanowił wleźć do niej. Zaczęło się straszne szamotanie, łódź o mały włos nie wywróciła się, jednakże po niejakim czasie misio wgramolił się do środka. Sądziłby każdy, że zacznie się straszna walka, ale gdzie tam — niedźwiedź siadł sobie spokojnie, gdyż widocznie podobało mu się, że płynie wygodnie. Jak tylko osadnik chciał wiosłować ku wysepce, zaraz niedźwiedź mruczał i chciał się zbliżyć do niego, ale zaprzestawał wszelkich nieprzyjacielskich kroków, gdy tylko łódka kierowała się w stronę lasu. Kiedy już dobili do brzegu, niedźwiedź zszedł z powagą, spojrzał łagodnie i znacząco na osadnika i wnet zniknął w lesie.




* * *

     Pewny kaznodzieja wyliczał na swym kazaniu osiem błogosławieństw ewangelicznych, ale się tam jedno drugiego nie trzymało. Po kazaniu pewna dama rzecze do kaznodziei: Mości księże opuściłeś waszmość pan jedno błogosławieństwo na swym kazaniu. Jak to, spyta kaznodzieja, które? Odpowie mu dama: oto błogosławieni są ci, którzy nie byli na kazaniu waszmość pana.




* * *

     Hrabia de Soissons miał żółtą brodę. Pewnego razu polując z królem Henrykiem IV, zaczepił jednego już nie młodego chłopa, który nie miał brody. Chcąc króla rozweselić, począł żartować z owego chłopa, iż on brody nie miał. Chłop długo milczał. Na koniec, gdy hrabia nie przestawał go pytać, czemu nie ma brody, odpowiedział: Mości panie, w ten czas, gdy Pan Bóg rozdawał brody, jam przyszedł już na sam koniec, kiedy już nie było innych, prócz żółtych. Co widząc, wolałem żadnej nie mieć brody, niż brać żółtą.



W salonie.



– Pan nie pali?
– Nie, od palenia głupieje się.
– Ale za młodu pan palił?





* * *

     Gdy ksiądz śpiewał w kościele pieśń pasyjną po łacinie, pewna wiejska baba zanosiła się płaczem.

     – Zna pani łacinę? zapytała druga. Płacze pani, a pewnie nawet nie rozumie, co ksiądz śpiewa — skrytykowała sąsiadkę.

     – Nie dlatego płaczę — rzekła baba. — Płaczę, bo wspominam swego osiołka miłego, co mi niedawno zdechł; on takim samym głosem ryczał jak ten ksiądz, a gdy zdychał, tak samo cicho kwiczał — padła odpowiedź.




* * *

     Pewien gospodarz nie mogąc na jarmarku dobić targu z młynarką, która sprzedawała świnię, zawołał, chowając portfel do kieszeni: „No skoro tak, to moje pieniądze, a pani świnia”.


     Na zakończenie dłuższa opowieść, ale bardzo zabawna:


Kot rozpędza mieszkańców całej wioski.

     Starożytne podanie głosi, że myszy zjadły króla Popiela. Powszechnie panuje przekonanie, że to bajka, gdyż myszy są tak bojaźliwe, że nie tylko na człowieka, ale nawet na małe zwierzęta nie rzucają się. Jednakże trzeba wiedzieć, że dziś wszędzie są koty, które tępią myszy, a bardzo dawno temu w naszym kraju kotów nie było. Wyobraźmy sobie, co to się działo dawniej, kiedy koty były u nas nieznane. Jeżeli jeszcze do myszy dołączyły szczury, wtedy nie byłoby nic niepodobnego, aby te dwa gatunki zwierząt nie mogły zagryzać ludzi. Dość na tym, że w pewnej wsi przed kilkuset laty myszy i szczury biegały stadami, a tak były zuchwałe, że kiedy ludzie zasiedli do jedzenia, wdrapywały się na stół i zabierały sobie najlepsze kąski.

     Zdarzyło się któregoś dnia, że przez tę wieś jechał konno pewien panicz z obcego kraju, a że był to wielki wielbiciel kotów, przeto miał ze sobą zawsze jednego w podróży. Kot ten tak się przyzwyczaił do konnej jazdy, że siedział sobie spokojnie na siodle nieporuszony. Ów panicz wszedł z kotem do karczmy, gdzie szczury i myszy jak owce biegały. Zobaczywszy to kot, rzucił się zaraz w pościg, zaczął je łapać i zagryzać. Niedługo potem leżały całe kupy zagryzionych myszy i szczurów. Dziwowali się wielce temu gospodarze i w ogóle mieszkańcy wioski, gdyż podobnego zwierzęcia nigdy jeszcze nie widzieli. Na koniec zapytali się podróżnego, co to za zwierzę. Ów panicz, jako że z niemieckiego kraju pochodzący, nie umiał wiele po polsku, przeto nie mógł im powiedzieć nazwy przeciwnika mysiego i szczurzego rodu, dopiero służący, umiejąc nieźle po polsku, wytłumaczył, że zwierz ten nazywa się kotem, i tępi on myszy i szczury.

     Gospodarze zaczęli się naradzać, by kupić tak użyteczne zwierzę, ażeby się w końcu uwolnić od myszy i szczurów. Przystąpili zatem do owego podróżnego i zapytali się, ile by chciał za tego kota. Ponieważ, jak już powiedzieliśmy, ledwie kilka słów umiał po polsku, przeto przez służącego kazał im powiedzieć, że żąda za kota sto złotych. Powiedział to dla żartu, gdyż nie myślał, aby tyle pieniędzy dostał, bo w jego stronach można było kupić kota za kilka złotych. Mieszkańcy wioski jednakże, bardzo od szczurów i myszy dręczeni, wnet sto złotych zebrali i przynieśli. Podróżny niechętnie rozstawał się z kotem, ale że dał słowo, a sto złotych też piechotą nie chodzi, przeto zostawił im kota w karczmie, dosiadł konia i ruszył dalej w drogę ze służącym, który jechał na drugim koniu.

     To dopiero była uciecha we wsi, że wkrótce gryzonie będą wytępione. Z tego powodu zaczęła się pijatyka, gdyż trzeba było opić tak ważny zakup. Gdy tak w najlepsze piją, a kot myszy i szczury morduje, wtem jeden z gospodarzy krzyknie: „Moi panowie, zapomnieliście się zapytać owego Niemca, czym ten kot będzie się żywić, kiedy wszystkie myszy i szczury wydusi?”. Cała gromada przyznała słuszność mówiącemu, zatem wybrano posłem Macieja, który miał szybkiego konia, aby gonił czym prędzej owego cudzoziemca. Maciej wnet też dopędził podróżnego i zapytał się: „Szanowny panie Niemcze, a co ten kot jeść będzie, gdy wszystkie szczury i myszy wydusi?”. Podróżny, nie zrozumiawszy zapytania, rzekł: „Was?”, to jest „Co?”, bo „was” po niemiecku znaczy „co”. Maciej zaś rozumiał, że Niemiec mówił: „was” tj. mieszkańców wioski ów kot jeść będzie, dlatego nie czekając dłużej, czym prędzej konia zawrócił i największym galopem pospieszył do domu, oświadczając tę smutną nowinę: „Mości panowie, Niemiec powiedział, że jak kot wszystko wydusi, to nas jeść będzie!”.

     Powstała wielka trwoga. Gospodarze krzyczeli: „Ratujmy nasze żony i dzieci!”. Zaraz wszyscy uciekli ze wsi do lasu, gdzie się rozłożyli obozem. Karczmę z kotem zatarasowali, okna zamknęli i napisali na drzwiach: „Tu powietrze zaraźliwe”, aby się podróżni nie dobijali, przez co mogliby kota wypuścić.

     Kot przez kilka dni siedział w ciemnej izbie, żywiąc się myszami, ale potem wyszukał sobie wyjście na dach, gdzie się wylegiwał na słońcu. Zwiedzał także inne domy, ale karczmę obrał sobie za swoją główną siedzibę. Po czterech tygodniach gospodarze w nadziei, że kot już nie żyje, wysłali znowu Macieja na zwiady. Ten dosiadłszy konia, puścił się do wsi, a przyjechawszy przed oberżę, otworzył okiennice, aby się przekonać, czy nie leży gdzieś owa bestia pożerająca ludzi. Kot, zobaczywszy człowieka, ucieszył się wielce, zeskoczył zaraz z dachu i wskoczył na siodło, gdyż do tego był przyzwyczajony. Przeląkł się okropnie Maciej, zaciął konia i w największym galopie pognał do lasu, chwytając się raz po raz za gardło, aby go kot nie zagryzł. W końcu udało mu się jakoś zeskoczyć z konia, który razem z kotem pędził dalej wprost do obozowiska.

     Gospodarze zobaczywszy kota na koniu, wydali okrzyk rozpaczy, myśląc, że zagryzł on Macieja, a teraz przyjechał ich pozagryzać. Mieszkańcy wioski zaczęli uciekać we wszystkie strony.

     Kto wie, co byłoby się jeszcze stało, gdyby właśnie nie nadjechał ów podróżny ze służącym, który w końcu objaśnił mieszkańcom dokładnie co do kota. Wrócili wszyscy do wioski, wielce zawstydzeni, że się ulękli takiego małego zwierzątka. Z tego widać wyraźnie, do czego prowadzi ciemnota i zbyteczna obawa.


Polecane e-booki:


    Zapoznaj się z innymi artykułami. Przejdź do zakładki Spis artykułów.




Polecane e-booki:

e-booki   e-booki   e-booki   e-booki