Polecane e-booki:

Polecane książki (Kliknij w okładkę, aby przeczytać opis):

darmowe e-booki    darmowe e-booki    darmowe e-booki    darmowe e-booki    darmowe e-booki    darmowe e-booki         

wtorek, 6 października 2015

Opowieści rozweselające


* * *

     Wielmożny Pan, który pewnego razu znalazł się w małym miasteczku, wszedł do golibrody i kazał się ogolić. Ledwo usiadł na fotelu, widzi, jak golarz pluje na mydło i smaruje nim twarz. Oburzony woła: To ty tak ludzi golisz? Jaśnie Panie, ja jak golę tutejszych, to im pluję prosto na brodę, ale z panem jako z obcym muszę delikatniej, dlatego pluję tylko na mydło — padła odpowiedź.




* * *

Żona: „Jak możesz podawać rękę takiemu złodziejowi?”.

Mąż: „Bo póki trzymam jego rękę, to jestem pewny, że mi jej nie włoży do kieszeni”.




Lekarstwo na smutek.



     Młoda mleczarka stoi z wesołą miną obok swego osła, zaprzężonego do wózka z mlekiem. W pewnej chwili zaczepia ją przechodzący chłopak.

     — Ej dziewczyno, musiał cię wycałować twój narzeczony, skoro jesteś taka wesoła!

     Mleczarka: Alboż to pocałunek rozwesela?

     Chłopak: Naturalnie, pocałunek młodego chłopca... (nachylając się ku niej) Może spróbujemy...

     Mleczarka: O nie, ja już jestem dosyć wesoła i bez tego, ale pocałuj mojego osła, bo on ciągle taki smutny.





Mądry niedźwiedź.

     Rzecz się dzieje w Ameryce. Pewien osadnik płynął po jeziorze w dużej łodzi, kiedy nagle zobaczył, że niedźwiedź z pobliskiej wysepki wszedł w wodę, aby dopłynąć do nadbrzeżnego lasu. Osadnik był bez strzelby, jednakże miał wielką ochotę na niedźwiedzia, dlatego postanowił wszelkimi sposobami przeszkadzać mu, żeby się znowu wrócił na wysepkę, po czym chciał zawiadomić znajomych, aby połączonymi siłami zabić zwierzę. Tak więc osadnik kierował łodzią, aby niedźwiedź nie mógł wypłynąć na ląd.

     Z początku zwierz dokładał wszelkich starań, aby zmylić czujność wiosłującego, aż w końcu powziął szczególne postanowienie, gdyż widząc łódź blisko siebie, postanowił wleźć do niej. Zaczęło się straszne szamotanie, łódź o mały włos nie wywróciła się, jednakże po niejakim czasie misio wgramolił się do środka. Sądziłby każdy, że zacznie się straszna walka, ale gdzie tam — niedźwiedź siadł sobie spokojnie, gdyż widocznie podobało mu się, że płynie wygodnie. Jak tylko osadnik chciał wiosłować ku wysepce, zaraz niedźwiedź mruczał i chciał się zbliżyć do niego, ale zaprzestawał wszelkich nieprzyjacielskich kroków, gdy tylko łódka kierowała się w stronę lasu. Kiedy już dobili do brzegu, niedźwiedź zszedł z powagą, spojrzał łagodnie i znacząco na osadnika i wnet zniknął w lesie.




* * *

     Pewny kaznodzieja wyliczał na swym kazaniu osiem błogosławieństw ewangelicznych, ale się tam jedno drugiego nie trzymało. Po kazaniu pewna dama rzecze do kaznodziei: Mości księże opuściłeś waszmość pan jedno błogosławieństwo na swym kazaniu. Jak to, spyta kaznodzieja, które? Odpowie mu dama: oto błogosławieni są ci, którzy nie byli na kazaniu waszmość pana.




* * *

     Hrabia de Soissons miał żółtą brodę. Pewnego razu polując z królem Henrykiem IV, zaczepił jednego już nie młodego chłopa, który nie miał brody. Chcąc króla rozweselić, począł żartować z owego chłopa, iż on brody nie miał. Chłop długo milczał. Na koniec, gdy hrabia nie przestawał go pytać, czemu nie ma brody, odpowiedział: Mości panie, w ten czas, gdy Pan Bóg rozdawał brody, jam przyszedł już na sam koniec, kiedy już nie było innych, prócz żółtych. Co widząc, wolałem żadnej nie mieć brody, niż brać żółtą.



W salonie.



– Pan nie pali?
– Nie, od palenia głupieje się.
– Ale za młodu pan palił?





* * *

     Gdy ksiądz śpiewał w kościele pieśń pasyjną po łacinie, pewna wiejska baba zanosiła się płaczem.

     – Zna pani łacinę? zapytała druga. Płacze pani, a pewnie nawet nie rozumie, co ksiądz śpiewa — skrytykowała sąsiadkę.

     – Nie dlatego płaczę — rzekła baba. — Płaczę, bo wspominam swego osiołka miłego, co mi niedawno zdechł; on takim samym głosem ryczał jak ten ksiądz, a gdy zdychał, tak samo cicho kwiczał — padła odpowiedź.




* * *

     Pewien gospodarz nie mogąc na jarmarku dobić targu z młynarką, która sprzedawała świnię, zawołał, chowając portfel do kieszeni: „No skoro tak, to moje pieniądze, a pani świnia”.


     Na zakończenie dłuższa opowieść, ale bardzo zabawna:


Kot rozpędza mieszkańców całej wioski.

     Starożytne podanie głosi, że myszy zjadły króla Popiela. Powszechnie panuje przekonanie, że to bajka, gdyż myszy są tak bojaźliwe, że nie tylko na człowieka, ale nawet na małe zwierzęta nie rzucają się. Jednakże trzeba wiedzieć, że dziś wszędzie są koty, które tępią myszy, a bardzo dawno temu w naszym kraju kotów nie było. Wyobraźmy sobie, co to się działo dawniej, kiedy koty były u nas nieznane. Jeżeli jeszcze do myszy dołączyły szczury, wtedy nie byłoby nic niepodobnego, aby te dwa gatunki zwierząt nie mogły zagryzać ludzi. Dość na tym, że w pewnej wsi przed kilkuset laty myszy i szczury biegały stadami, a tak były zuchwałe, że kiedy ludzie zasiedli do jedzenia, wdrapywały się na stół i zabierały sobie najlepsze kąski.

     Zdarzyło się któregoś dnia, że przez tę wieś jechał konno pewien panicz z obcego kraju, a że był to wielki wielbiciel kotów, przeto miał ze sobą zawsze jednego w podróży. Kot ten tak się przyzwyczaił do konnej jazdy, że siedział sobie spokojnie na siodle nieporuszony. Ów panicz wszedł z kotem do karczmy, gdzie szczury i myszy jak owce biegały. Zobaczywszy to kot, rzucił się zaraz w pościg, zaczął je łapać i zagryzać. Niedługo potem leżały całe kupy zagryzionych myszy i szczurów. Dziwowali się wielce temu gospodarze i w ogóle mieszkańcy wioski, gdyż podobnego zwierzęcia nigdy jeszcze nie widzieli. Na koniec zapytali się podróżnego, co to za zwierzę. Ów panicz, jako że z niemieckiego kraju pochodzący, nie umiał wiele po polsku, przeto nie mógł im powiedzieć nazwy przeciwnika mysiego i szczurzego rodu, dopiero służący, umiejąc nieźle po polsku, wytłumaczył, że zwierz ten nazywa się kotem, i tępi on myszy i szczury.

     Gospodarze zaczęli się naradzać, by kupić tak użyteczne zwierzę, ażeby się w końcu uwolnić od myszy i szczurów. Przystąpili zatem do owego podróżnego i zapytali się, ile by chciał za tego kota. Ponieważ, jak już powiedzieliśmy, ledwie kilka słów umiał po polsku, przeto przez służącego kazał im powiedzieć, że żąda za kota sto złotych. Powiedział to dla żartu, gdyż nie myślał, aby tyle pieniędzy dostał, bo w jego stronach można było kupić kota za kilka złotych. Mieszkańcy wioski jednakże, bardzo od szczurów i myszy dręczeni, wnet sto złotych zebrali i przynieśli. Podróżny niechętnie rozstawał się z kotem, ale że dał słowo, a sto złotych też piechotą nie chodzi, przeto zostawił im kota w karczmie, dosiadł konia i ruszył dalej w drogę ze służącym, który jechał na drugim koniu.

     To dopiero była uciecha we wsi, że wkrótce gryzonie będą wytępione. Z tego powodu zaczęła się pijatyka, gdyż trzeba było opić tak ważny zakup. Gdy tak w najlepsze piją, a kot myszy i szczury morduje, wtem jeden z gospodarzy krzyknie: „Moi panowie, zapomnieliście się zapytać owego Niemca, czym ten kot będzie się żywić, kiedy wszystkie myszy i szczury wydusi?”. Cała gromada przyznała słuszność mówiącemu, zatem wybrano posłem Macieja, który miał szybkiego konia, aby gonił czym prędzej owego cudzoziemca. Maciej wnet też dopędził podróżnego i zapytał się: „Szanowny panie Niemcze, a co ten kot jeść będzie, gdy wszystkie szczury i myszy wydusi?”. Podróżny, nie zrozumiawszy zapytania, rzekł: „Was?”, to jest „Co?”, bo „was” po niemiecku znaczy „co”. Maciej zaś rozumiał, że Niemiec mówił: „was” tj. mieszkańców wioski ów kot jeść będzie, dlatego nie czekając dłużej, czym prędzej konia zawrócił i największym galopem pospieszył do domu, oświadczając tę smutną nowinę: „Mości panowie, Niemiec powiedział, że jak kot wszystko wydusi, to nas jeść będzie!”.

     Powstała wielka trwoga. Gospodarze krzyczeli: „Ratujmy nasze żony i dzieci!”. Zaraz wszyscy uciekli ze wsi do lasu, gdzie się rozłożyli obozem. Karczmę z kotem zatarasowali, okna zamknęli i napisali na drzwiach: „Tu powietrze zaraźliwe”, aby się podróżni nie dobijali, przez co mogliby kota wypuścić.

     Kot przez kilka dni siedział w ciemnej izbie, żywiąc się myszami, ale potem wyszukał sobie wyjście na dach, gdzie się wylegiwał na słońcu. Zwiedzał także inne domy, ale karczmę obrał sobie za swoją główną siedzibę. Po czterech tygodniach gospodarze w nadziei, że kot już nie żyje, wysłali znowu Macieja na zwiady. Ten dosiadłszy konia, puścił się do wsi, a przyjechawszy przed oberżę, otworzył okiennice, aby się przekonać, czy nie leży gdzieś owa bestia pożerająca ludzi. Kot, zobaczywszy człowieka, ucieszył się wielce, zeskoczył zaraz z dachu i wskoczył na siodło, gdyż do tego był przyzwyczajony. Przeląkł się okropnie Maciej, zaciął konia i w największym galopie pognał do lasu, chwytając się raz po raz za gardło, aby go kot nie zagryzł. W końcu udało mu się jakoś zeskoczyć z konia, który razem z kotem pędził dalej wprost do obozowiska.

     Gospodarze zobaczywszy kota na koniu, wydali okrzyk rozpaczy, myśląc, że zagryzł on Macieja, a teraz przyjechał ich pozagryzać. Mieszkańcy wioski zaczęli uciekać we wszystkie strony.

     Kto wie, co byłoby się jeszcze stało, gdyby właśnie nie nadjechał ów podróżny ze służącym, który w końcu objaśnił mieszkańcom dokładnie co do kota. Wrócili wszyscy do wioski, wielce zawstydzeni, że się ulękli takiego małego zwierzątka. Z tego widać wyraźnie, do czego prowadzi ciemnota i zbyteczna obawa.


Polecane e-booki:


    Zapoznaj się z innymi artykułami. Przejdź do zakładki Spis artykułów.




sobota, 15 sierpnia 2015

Moje modlitwy cz 6

Modlitwa błagalna


     Nie wszystkie nasze prośby zanoszone do Pana Boga podobają Mu się, o czym przekonałem się swego czasu. W tamtym czasie, w początkach mojej drogi duchowej, byłem podzielony jakby na dwie równie silne istoty. Jedna pragnęła kobiety i założenia rodziny, a druga chciała iść drogą mistyki. Od czasu do czasu prosiłem w modlitwie Pana Boga o to, aby dał mi poznać jakąś odpowiednią kobietę, z którą mógłbym założyć spokojną i w miarę szczęśliwą rodzinę. Zauważyłem niestety, że zawsze po takiej żarliwej prośbie, zaczynało się psuć w moim życiu, za każdym razem działo się coś złego. Tak to odczuwałem, jakby Pan Bóg gniewał się za to na mnie. Na szczęście znalazłem bardzo dobrą formułę modlitwy, która w pełni rozwiązała moje problemy. Oto ona:

     Panie Boże, jeżeli taka Twoja wola i łaska, daj mi to, o co proszę, ale jeżeli uważasz, że będzie to niewłaściwe dla mnie lub jest niezgodne z Twoim planem względem mnie, to zabierz mi i to pragnienie, które we mnie jest.

     Po zawarciu swojej prośby o kobietę, która była bliska memu sercu, w takiej formie modlitwy i odmówieniu jej kilka razy, wszystko się wyjaśniło. Nie dość, że to szczególne uczucie względem tej kobiety znikło, to w dodatku zniknęły wszelkie inne pragnienia związane z małżeństwem i założeniem rodziny, a cała ta połówka mojej rozdwojonej duszy scaliła się z tą, która chciała bardziej zbliżyć się do Boga. Od tamtego czasu, w sposób naturalny mam jedyny cel w swoim życiu, czyli Pana Boga. Od dawna to przeczuwałem, teraz jednak miałem niejako dowód w ręku. Trudno mi określić, jaką drogę i jakie zadanie Pan Bóg przygotował dla mnie. Jedyne co posiadam to wiedza i umiejętność pisania, więc na razie idę w tym kierunku.

     Jeżeli chodzi o modlitwy błagalne odnoszące się do mojego życia, to w tej chwili już ich nie stosuję, z tego prostego względu, że oddałem się pod kierownictwo Pana Boga, zatem przyjmuję z pokorą wszystko, co postanowi w sprawie mojego życia. Nie ma tu miejsca na moją wolę.


Podsumowanie:

     Podsumowując cały ten temat, moja praktyka modlitewna w ciągu dnia wygląda obecnie następująco:

Rano:

     „Ojcze nasz”,
     modlitwa za zmarłych,


Popołudnie:

     modlitwa uwielbienia,


Wieczorem:

     „Ojcze nasz”,
     modlitwa za żywych,



W ciągu dnia:

     „Któryś za nas cierpiał rany...”


     Nie jest to aż tak dużo, jak się wydaje, nawet dla osoby świeckiej, a wszystkie te modlitwy są bardzo ważne i cenne dla nas i będą zawsze procentować w bliższej lub dalszej przyszłości. Nie należy jednak akurat tym się kierować. Jedyną naszą motywacją powinna być czystość serca i miłość. Jeżeli modlitwa nie jest dla nas czymś przyjemnym, to musimy zastanowić się nad swoją wiarą i duchowością. W miarę rozwoju duchowego wzrasta nasza chęć zbliżenia się do Pana Boga, a za nią potrzeba wyrażenia tego poprzez modlitwę. Proces dochodzenia do tego jest długotrwały, ale dający wiele satysfakcji i duchowej przyjemności, czego wszystkim życzę.



     Zapoznaj się z innymi artykułami. Przejdź do zakładki Spis artykułów.



piątek, 7 sierpnia 2015

Moje modlitwy cz 5

Modlitwa uwielbienia


     Modlitwa uwielbienia jest to rodzaj szczególnej modlitwy do Pana Boga, w której zawarte są nasza miłość i podziw dla Jego wielkości i miłości. W mistyce chrześcijańskiej jest to najwyższy, najważniejszy typ modlitwy, ważniejszy od modlitwy „Ojcze nasz”, gdyż modlitwa uwielbienia nie jest modlitwą roszczeniową jak ta pierwsza. Naszym jedynym celem jest tylko okazanie Panu Bogu uwielbienia i podziwu nad tymi wszystkim wspaniałościami, które dla nas przygotował.

     Oparcie w tego typu modlitwie mamy w słowach samego Pana Jezusa, który zapytany o to, jakie jest największe przykazanie, odpowiedział: „Będziesz miłował Pana Boga swego całym swoim sercem, całą swoją duszą i całym swoim umysłem” (Mt. 22,36-38).

     Początkowo odmawiałem modlitwę uwielbienia nieregularnie, ale w trakcie rozwijania duchowości i rozsmakowywania się w słodkościach duchowych, które Pan Bóg mi użyczał, stało się to dla mnie nie do pomyślenia, abym nie wyraził swej wdzięczności w modlitwie uwielbienia. Zawsze przystępuję do niej z radością i miłością (jak zresztą i w przypadku pozostałych modlitw), gdyż wiem, że już do tej pory otrzymałem więcej, niż kiedykolwiek zdołam się odwdzięczyć. Szczególnie upodobałem sobie poniższą modlitwę uwielbienia i na co dzień stosuję właśnie ją:


MODLITWA UWIELBIENIA



Bądź uwielbiony Ojcze Przedwieczny, Stwórco Nieba i ziemi i całego wszechświata. Chwała Ojcu i Synowi i Duchowi świętemu, jak było na początku, teraz i zawsze, i na wieki wieków, amen.

Bądź uwielbiony Ojcze Przedwieczny w Twojej Mądrości i Twojej Potędze. Chwała Ojcu...

Bądź uwielbiony Ojcze Przedwieczny w Twojej Miłości, Twojej Dobroci i wielkim Miłosierdziu. Chwała Ojcu...

Bądź uwielbiony Ojcze Przedwieczny w Twoich Aniołach i Twoich Świętych. Chwała Ojcu...

Bądź uwielbiony Ojcze Przedwieczny we wszystkich istotach żywych, które stworzyłeś. Chwała Ojcu...

Bądź uwielbiony Ojcze Przedwieczny we wszystkich dziełach Rąk Twoich. Chwała Ojcu...

Dziękujemy Ci Ojcze Przedwieczny za Twoją Miłość i Miłosierdzie. Chwała Ojcu...

Dziękujemy Ci Ojcze Przedwieczny, że przez Ofiarę Syna Twojego Jezusa i Jego Przenajświętszą Krew wykupiłeś nas z niewoli grzechu. Chwała Ojcu...

Dziękujemy Ci Ojcze Przedwieczny za to, że dałeś nam Maryję jako Matkę, Współodkupicielkę i Pośredniczkę wszystkich Łask. Chwała Ojcu...

Dziękujemy Ci Ojcze Przedwieczny za to, że przez Chrzest i Łaskę Ducha Św. włączyłeś nas do Królestwa Twego jako dzieci Boże. Chwała Ojcu...

Dopomóż nam dobry i miłosierny Ojcze, abyśmy zawsze byli Tobie wierni i wdzięczni za Twoją Miłość, abyśmy zawsze pełnili Twoją Wolę, przez Jezusa Chrystusa Syna Twojego i Jego Matkę Maryję, Współodkupicielkę i Pośredniczkę Wszystkich Łask. Amen.



Prośba Pana Jezusa


     Modlitwa za zmarłych nie jest jedyną modlitwą, jaką wprowadziłem do swego duchowego życia, po przeczytaniu przekazu z Nieba. Drugim takim ważnym przekazem, który pomógł mi w duchowości były „Orędzia zbawienia” polskiej mistyczki Zofii Nosko. Pod datą czerwiec 1985 zapisuje następujące słowa Jezusa: „Pragnę, byś częściej rozważała Moją Świętą Mękę. Tyle jest minut i tyle jest godzin każdego dnia. A któż pamięta wśród tych minut i godzin o Mojej męce i cierpieniu? Kto z was pragnie pocieszyć Moje Serce osamotnione, zbolałe? Ach, czekam dzień i noc, ciągle czekam. Tak, jak wówczas w ogrodzie Getsemani, tak dziś jestem sam ze swoim bólem i cierpieniem. A kogóż to z was obchodzi? Grzechy wasze ponownie wciskają na Moje Skronie cierniową koronę. Boleść nie do opisania. [...] Przybliżcie się i powiedzcie te słowa: ,,Przez świętą Mękę Twoją, Panie Jezu, udziel nam łaski zbawienia wiecznego". Proszę was, powtarzające te słowa święte idąc do pracy, przy warsztacie, gdziekolwiek jesteście. To tak niewiele, a tak wiele dla zbawienia waszej duszy. Pocieszajcie Moje Serce. Pragnieniem Moim jest zbawić wszystkie dusze”.

     Powyższa króciutka formułka jest doskonałym narzędziem do pogłębienia swej duchowości, gdyż z jednej strony nie pozwala nam zapomnieć o wielkiej ofierze, jaką Pan Jezus złożył za nas, a z drugiej, pozwala w ciągu dnia nie stracić z oczu naszego głównego celu, czyli Pana Jezusa, a wraz z nim Jego Ojca, Pana Boga.

     Z uwagi na bardzo niski poziom, z jakiego rozpoczynałem swą drogę do Boga, jak i na dość nieprzychylną naturę, która ogranicza moje dążenia do Niego, sam, osobiście wolę używać innej, podobnej formułki, mianowicie: „Któryś za nas cierpiał rany, Jezu Chryste zmiłuj się nad nami”. Jest ona bardzo bliska memu sercu i to właśnie ją powtarzam sobie w ciągu dnia wielokrotnie. Bardzo boleję nad tym, że moja natura nie pozwala mi na bycie tym, kim chciałbym być. Stąd ta prośba, aby Pan Jezus nie zważał na moje błędy i potknięcia, lecz na szczerą chęć stawania się coraz lepszym.




     Zapoznaj się z innymi artykułami. Przejdź do zakładki Spis artykułów.



wtorek, 28 lipca 2015

Moje modlitwy cz 4

Modlitwa za żywych


     Naturalnym następstwem modlitw za zmarłych i dopełnieniem swej duchowości są modlitwy za żywych, o to, aby Pan Bóg wspierał ich, pomagał i zachował w zdrowiu. Różne mogą być intencje. Pan Jezus zaleca wręcz, aby szczególnie ochoczo modlić się za swoich prześladowców i ciemiężycieli, aby Pan Bóg użyczył im światła i mądrości, żeby mogli zrozumieć swoje złe zachowanie.

     W modlitwie za żywych generalnie proszę Pana Boga o zdrowie dla tego, za kogo się modlę, o przychylność, o łaskę, światło, aby mógł bardziej poznać i pokochać Pana Boga. Nie chcąc jednak stawać ponad Bogiem, na końcu dodaję: niech się stanie wszystko, według Twojej woli. Po wypowiedzeniu prośby mówię, że chciałbym odmówić modlitwę w intencji tej osoby i odmawiam „Ojcze nasz” (w liczbie mnogiej). Gdy modlę się za kilka osób, wtedy prośbę swą kończę słowami: „Użycz każdemu z nich wszystkiego, czego potrzebują, zgodnie z Twoją wolą i łaskawością”.




     Zapoznaj się z innymi artykułami. Przejdź do zakładki Spis artykułów.



wtorek, 21 lipca 2015

Modlitwa za zmarłych

Po modlitwie Pańskiej kolejną modlitwą, jaką wprowadziłem do swoich stałych zajęć, była modlitwa za zmarłych. Wprowadziłem ją zaraz po przeczytaniu Rękopisu z Czyśćca s. Marii od Krzyża. Jest to swoistego rodzaju przekaz duszy czyśćcowej, którą Pan Bóg wysłał s. Marii jako pomoc w uświęceniu się. Wśród różnych wskazówek są także rozmowy między nimi o cierpieniu w czyśćcu za niewłaściwe życie na Ziemi. Mówi w nich między innymi o tym, że ogień ziemski to zaledwie cień tego czyśćcowego ognia, w którym dusze spalają się. W jednej z rozmów, w której Maria skarży się na upał, dusza czyśćcowa mówi tak: „Gorąco ci? Ach, gdybyś wiedziała, jaki to żar panuje w czyśćcu w porównaniu z waszym upałem! Jedna krótka modlitwa przynosi nam tak wielką ulgę! Odświeża nas jak bardzo spragnionego szklanka zimnej wody”. (Rękopis z czyśćca, 15 sierpnia 1875). Czy nie jest to wystarczający powód, aby wesprzeć naszych zmarłych bliskich? Podobno kochaliśmy ich, gdy żyli... Postanowiłem nie wnikać w teologiczne dylematy, tylko zacząć odmawiać standardową modlitwę za zmarłych, czyli „Wieczny odpoczynek racz im dać Panie”, tak na wszelki wypadek. To dużo mnie nie kosztuje, raptem kilka minut, a może pomóc im, ale także i mi. Kiedy bowiem dusze te, po oczyszczeniu się, przejdą do Nieba, nie pozostają ponoć niewdzięczne. Wspierają nas i wypraszają u Pana Boga potrzebne nam łaski. Warto więc włączyć ten element do swojej duchowości.

     Proces wypracowywania odpowiedniej praktyki był długotrwały, nie będę więc nim zanudzał. Ostatecznie wypracowałem następującą metodę. Wybrałem najbliższych memu sercu zmarłych bliskich, liczba ich ustaliła się na poziomie ośmiu i podzieliłem ich na dwie grupy. Kluczem podziału było umiejscowienie ich grobów na cmentarzu. Jedna grupa pochowana jest w jednej części cmentarza, a druga, w drugiej. Codziennie, za każdą duszę raz z pierwszej czwórki, raz z drugiej, odmawiam osobno modlitwę „Wieczny odpoczynek ...”, oczywiście, zwyczajowo trzy razy. Jedyny wyjątek stanowi niedziela, kiedy to odmawiam indywidualne modlitwy za wszystkich zmarłych bliskich i kliku znajomych. Całość zabiera mi około dwudziestu minut, ale nie jest to dla mnie problem.

     Przed rozpoczęciem indywidualnych modlitw za zmarłych w niedzielę odmawiam, tytułem wstępu, ogólną modlitwę wstawienniczą za zmarłych. Jest to modlitwa św. Gertrudy, którą poniżej prezentuję.


MODLITWA ŚW. GERTRUDY ZA ZMARŁYCH



Boże miłosierny, z tronu Twojej chwały wejrzyj na biedne dusze w czyśćcu cierpiące.

Wejrzyj na ich karanie i męki, jakie ponoszą, na łzy, które przed Tobą wylewają.

Usłysz ich błagania i jęki, którymi wołają do Ciebie o miłosierdzie. Zmiłuj się nad nimi i odpuść im grzechy.

Wspomnij, najłaskawszy Ojcze, na Mękę, którą Twój Syn podjął dla nich.

Wspomnij na Krew Przenajświętszą, którą za nich wylał.

Wspomnij na gorzką śmierć Jego, którą dla nich podjął i zmiłuj się nad nimi.

Za wszystkie ich przewinienia, których się kiedykolwiek dopuściły, ofiaruję Ci przenajświętsze życie i wszystkie czyny Twego najmilszego Syna.

Za zaniedbania popełnione w Twojej świętej służbie ofiaruję Ci Jego gorące pragnienia.

Za opuszczenie dobrych i zbawiennych spraw ofiaruję Ci nieskończone zasługi Twego Syna.

Za wszystkie krzywdy, jakich od nich doznałeś, ofiaruję Ci wszystko, co Ci kiedykolwiek miłego świadczyły.

Na koniec za wszystkie męki, które słusznie muszą cierpieć, ofiaruję Ci wszystkie pokuty, posty, czuwania, modlitwy, prace, boleści, Krew i Rany, mękę i Śmierć niewinną, którą z najgorętszej miłości cierpiał za nas najmilszy Twój Syn. Błagam Cię, abyś raczył przyjąć te ukochane dusze do rajskiej szczęśliwości, aby Cię tam wielbiły na wieki. Amen.



Polecane e-booki:

     Zapoznaj się z innymi artykułami. Przejdź do zakładki Spis artykułów.



wtorek, 14 lipca 2015

Egzorcyzmy proste cz 2

MODLITWA O UWOLNIENIE


Panie, Ty jesteś wielki
Ty jesteś Bogiem,
Ty jesteś Ojcem

Ciebie prosimy przez wstawiennictwo i pomoc archaniołów Michała, Rafała i Gabriela, aby nasi bracia i siostry zostali uwolnieni od złego ducha, który uczynił ich niewolnikami. Wszyscy święci, przyjdźcie nam z pomocą.

Od niepokoju, smutku, obsesji,
Ciebie prosimy, uwolnij nas, Panie.

Od nienawiści, nierządu, zawiści,
Ciebie prosimy, uwolnij nas, Panie.

Od myśli o zazdrości, gniewie, śmierci,Ciebie prosimy, uwolnij nas, Panie.

Od wszelkiej myśli o samobójstwie i poronieniu dziecka,Ciebie prosimy, uwolnij nas, Panie.

Od popadania w rozwiązłość cielesnąCiebie prosimy, uwolnij nas, Panie.

Od rozbicia rodziny, od wszelkiej złej przyjaźni,Ciebie prosimy, uwolnij nas, Panie.

Od wszelkiej formy czarów, uroków, guseł i od wszelkiego zła ukrytego,Ciebie prosimy, uwolnij nas, Panie.

Panie, który powiedziałeś pokój zostawiam wam, pokój mój wam daję
przez wstawiennictwo Dziewicy Maryi, uwolnij nas od wszelkiego przekleństwa i spraw, abyśmy cieszyli się Twoim pokojem.
Przez Chrystusa, Pana naszego. Amen.




MODLITWA WYZWOLENIA



Panie Jezu Chryste!
Uznaję Cię moim Stwórcą, Zbawcą, Panem i Królem!

Ty wziąłeś na siebie moje grzechy i umarłeś za mnie na krzyżu, a trzeciego dnia zmartwychwstałeś, teraz zaś przekazujesz przebaczenie przez swój Kościół w Sakramencie Pokuty i Pojednania. Dziękuję Ci Panie Jezu za to, co uczyniłeś dla mnie i dla całej ludzkości.

Swoim posłuszeństwem dla woli Ojca niebieskiego, zwyciężyłeś pysznego szatana i wyzwoliłeś nas z jego niewoli.

Wysławiam Cię i uwielbiam, o Boże, nieogarniony w swej miłości, dobroci i miłosierdziu.

Maryjo Niepokalana, święty Michale Archaniele, mój Aniele Stróżu, wszyscy Aniołowie i Święci, a zwłaszcza nasi Patronowie, dopomóżcie mi w wysławianiu Boga, który mnie kocha, przebacza moje grzechy i daje Siebie na duchowy pokarm dla mej duszy!

Przepraszam Cię, Panie Jezu, za tak ospałe i oziębłe dawanie odpowiedzi na Twoją miłość i za to, że nie otwieram się w pełni na działanie Ducha Świętego, na przyjęcie Twoich łask, nie korzystam w pełni z władzy i mocy, której mi udzieliłeś do pokonania szatana i złych duchów.

Żałuję, Panie, że wiele razy uległem ich kłamstwu i nie wykonywałem Twoich nakazów i przykazań. Przebacz mi, mój Zbawicielu! Chce odtąd całkowicie należeć do Ciebie, bowiem wszystko mogę w Tobie, Który mnie umacniasz!

Wyrzekam się szatana i jego nieposłuszeństwa, kłamstwa i samowystarczalności.

Wyznaję, że bez Ciebie, Panie, nie mogę uczynić nic dobrego. Dlatego licząc na Twe miłosierdzie i na osłonę Twojej najdroższej Krwi, na wstawiennictwo Twej Najświętszej Matki Maryi i mojej duchowej Matki, na pomoc świętego Michała Archanioła, mego Anioła Stróża, wszystkich Chórów anielskich i wszystkich Świętych, nakazuje ci szatanie:
+ Odejdź ode mnie aż na dno piekła i nie wracaj więcej!
+ Odejdź od moich bliskich, (od mego męża, żony, syna, córki, moich dzieci), moich krewnych, sąsiadów, przyjaciół i znajomych!
JEZUS CHRYSTUS jest moją siłą i mocą!
Wierzę w Ciebie, Panie Jezu i chcę zawsze należeć do Ciebie!

W imię Jezusa + rozkazuję wam przeklęte duchy:
Odejdźcie ode mnie i od moich bliskich!
Odejdźcie duchy pychy, nieczystości i zazdrości!

Mocą Chrystusa + nakazuję ci:
Odejdź ode mnie i od moich bliskich szatanie gniewu, obżarstwa, pijaństwa i lenistwa! Idź precz, duchu nienawiści, rozłamów i przemocy!
Strącam cię na dno piekła!

Należę do mego Zbawcy i Pana Jezusa Chrystusa! ON przelał za mnie swoją Krew. Jego na wieki chcę wysławiać i uwielbiać, i Jemu dziękować!

Panie Jezu, ulecz wszystkie rany mojej duszy i mojego ciała!
Uzdrów rany mego niemowlęctwa i dzieciństwa, rany młodości i wieku dojrzałego.

O mój Zbawicielu! Chcę odtąd używać mego zdrowia i wszystkich moich sił do czynienia dobra i do zachowania Twoich świętych przykazań.

Dziękuję Ci za to, że mnie miłujesz odwieczną miłością, że uzdrawiasz i umacniasz całą moją osobę. Razem z Maryją Niepokalaną, ze świętym Michałem Archaniołem, z Aniołami i wszystkimi Świętymi, chcę wysławiać Twoje imię: Chwała Ojcu i Synowi i Duchowi Świętemu. Jak było na początku, teraz i zawsze i na wieki wieków. Amen.

(Za zgodą Kurii Diec. Warszawsko-Praskiej z dnia 08.04.1998 r. nr 401/K/98 - do prywatnego odmawiania)


UWAGA:

     W powyższych modlitwach często występuje znak plus: +. Oznacza on, że w tym miejscu należy się przeżegnać.


     Powyższe modlitwy zazwyczaj stosowałem zamiennie albo jedną, albo drugą, przez kilka dni, kiedy duchowo uznałem, że tyle wystarczy. W obu przypadkach demony się wycofały, choć nie od razu, gdzieś tak po tygodniu. Być może wynikało to z faktu, że były one częścią "większego planu" jakim jest rozwój duchowy. Ja akurat miałem do czynienia z demonami, na które natrafia się w drodze do Boga, ale można dostać się pod ich działanie także poprzez złe życie lub swoją otwartość i przyzwolenie na zło. Wtedy, korzystając niejako z zaproszenia, zjawiają się w życiu człowieka różnej maści demony, nie tylko te, które dręczą ludzi zmierzających do Pana Boga. Za każdym razem najlepszą bronią są egzorcyzmy proste, połączone oczywiście z poprawą swego zachowania.



Polecane e-booki:

środa, 8 lipca 2015

Egzorcyzmy proste cz 1

Poza oddaniem się woli bożej i aktywnym przeciwstawieniem się demonowi, najlepszą i najskuteczniejszą bronią przeciwko niemu są egzorcyzmy. Istnieją dwa rodzaje egzorcyzmów: Te mocniejsze, zarezerwowane są dla kapłanów. Tylko oni mogą je odprawiać. Zazwyczaj jednak nie ma potrzeby wytaczać tak potężnych dział. Z początku powinniśmy zastosować we własnym zakresie tak zwane egzorcyzmy proste. Można je stosować samemu, bez specjalnego przygotowania, ani obecności księdza. Są to specjalnie przygotowane modlitwy, które należy po prostu odmówić. W moim przypadku, kiedy już nabrałem przekonania, że to demony (z początku, zwłaszcza dla kogoś, kto nigdy wcześniej nie miał z nimi do czynienia, nie jest to takie oczywiste) wystarczyło odmówić je przez kilka kolejnych dni. Ważne jest tylko to, aby identyfikować się z tym, co się mówi.

     W swoim przypadku używałem dwóch egzorcyzmów, które były mi duchowo najbliższe. Można oczywiście stosować inne, jest ich dużo. Można je spotkać także pod nazwą modlitw o uwolnienia, modlitw uwolnienia itp.

     Oto te, z których ja korzystałem:

MODLITWA UWOLNIENIA


Panie Jezu Chryste!

Wyznajemy, że jesteśmy grzesznikami. W swoim nieskończonym miłosierdziu, Zbawicielu nasz, odpuściłeś nam grzechy, i obmyłeś nasze dusze Twoją Najdroższą Krwią!

Wyznajemy Panie, że bez Ciebie nic dobrego i zbawiennego nie możemy uczynić!

Przyzywamy na pomoc Twoją Niepokalaną Matkę Maryję, Świętego Michała Archanioła, wszystkich Aniołów i Świętych.

Przez ich wstawiennictwo uciekamy się do Ciebie, Jezu Chryste! Przyjmujemy władzę i moc, których nam udzielasz, aby zwalczać zasadzki szatana i złych duchów.

Dlatego w imię + Pana naszego Jezusa Chrystusa nakazujemy wam złe duchy, abyście się oddaliły od nas i poszły do piekła!

W imię + Jezusa Chrystusa duchy pychy i zarozumiałości i nieposłuszeństwa,
ODDALCIE SIĘ OD NAS, OD NASZYCH BRACI I SIÓSTR!

W imię + Jezusa Chrystusa, duchy nienawiści i przekleństwa,
ODDALCIE SIĘ OD NAS, OD NASZYCH BRACI I SIÓSTR!

W imię + Jezusa Chrystusa, duchy męczarni, tortur i zabójstwa,
ODDALCIE SIĘ OD NAS, OD NASZYCH BRACI I SIÓSTR!

W imię + Jezusa Chrystusa, duchy zazdrości i zawiści,
ODDALCIE SIĘ OD NAS, OD NASZYCH BRACI I SIÓSTR!

W imię + Jezusa Chrystusa, duchy pornografii, nieczystości i rozpasania seksualnego,
ODDALCIE SIĘ OD NAS, OD NASZYCH BRACI I SIÓSTR!

W imię + Jezusa Chrystusa, duchy gniewu i złości,
ODDALCIE SIĘ OD NAS, OD NASZYCH BRACI I SIÓSTR!

W imię + Jezusa Chrystusa, duchy kradzieży i rozboju,
ODDALCIE SIĘ OD NAS, OD NASZYCH BRACI I SIÓSTR!

W imię + Jezusa Chrystusa, duchy pijaństwa, narkomanii i nikotynizmu,
ODDALCIE SIĘ OD NAS, OD NASZYCH BRACI I SIÓSTR!

W imię + Jezusa Chrystusa, duchy lenistwa i próżnowania,
ODDALCIE SIĘ OD NAS, OD NASZYCH BRACI I SIÓSTR!

W imię + Jezusa Chrystusa, duchy podejrzliwości, uraz i niechęci,
ODDALCIE SIĘ OD NAS, OD NASZYCH BRACI I SIÓSTR!

W imię + Jezusa Chrystusa, duchy kłamstwa, oszustwa i obłudy,
ODDALCIE SIĘ OD NAS, OD NASZYCH BRACI I SIÓSTR!

W imię + Jezusa Chrystusa, duchy letniości, ospałości i apatii,
ODDALCIE SIĘ OD NAS, OD NASZYCH BRACI I SIÓSTR!

W imię + Jezusa Chrystusa, duchy plotkowania, obmowy i oszczerstw,
ODDALCIE SIĘ OD NAS, OD NASZYCH BRACI I SIÓSTR!

W imię + Jezusa Chrystusa, duchy podejrzeń, osądów i fałszywych opinii,
ODDALCIE SIĘ OD NAS, OD NASZYCH BRACI I SIÓSTR!

W imię + Jezusa Chrystusa, duchy chciwości, bogacenia się ziemskiego i zaborczości,
ODDALCIE SIĘ OD NAS, OD NASZYCH BRACI I SIÓSTR!

W imię + Jezusa Chrystusa, duchy niewiary i braku zaufania,
ODDALCIE SIĘ OD NAS, OD NASZYCH BRACI I SIÓSTR!

W imię + Jezusa Chrystusa, duchy niesumienności, niedbalstwa i niewierności,
ODDALCIE SIĘ OD NAS, OD NASZYCH BRACI I SIÓSTR!

W imię + Jezusa Chrystusa, duchy mafii, przemocy, gwałtu i wojny,
ODDALCIE SIĘ OD NAS, OD NASZYCH BRACI I SIÓSTR!

W imię + Jezusa Chrystusa, duchy fałszywej przyjemności i wygodnictwa,
ODDALCIE SIĘ OD NAS, OD NASZYCH BRACI I SIÓSTR!

W imię + Jezusa Chrystusa, duchy chorób i nagłych dolegliwości,
ODDALCIE SIĘ OD NAS, OD NASZYCH BRACI I SIÓSTR!

W imię + Jezusa Chrystusa, duchy smutku, zniechęcenia i depresji,
ODDALCIE SIĘ OD NAS, OD NASZYCH BRACI I SIÓSTR!

W imię + Jezusa Chrystusa, duchy zabobonów, sekciarstwa i okultyzmu i parapsychologii,
ODDALCIE SIĘ OD NAS, OD NASZYCH BRACI I SIÓSTR!

W imię + Jezusa Chrystusa, duchy magii, czarów, wróżenia i uroków,
ODDALCIE SIĘ OD NAS, OD NASZYCH BRACI I SIÓSTR!

W imię + Jezusa Chrystusa, duchy zabijania nienarodzonych i eutanazji,
ODDALCIE SIĘ OD NAS, OD NASZYCH BRACI I SIÓSTR!

W imię + Jezusa Chrystusa, duchy zapaści duchowej, rozpaczy i myśli samobójczych,
ODDALCIE SIĘ OD NAS, OD NASZYCH BRACI I SIÓSTR!

W imię + Jezusa Chrystusa, duchy fałszywej mistyki odwodzące nas od Boga i zbawienia,
ODDALCIE SIĘ OD NAS, OD NASZYCH BRACI I SIÓSTR!

Mocą Jezusa Chrystusa, + nakazujemy wam złe duchy, oddalcie się od naszych rodzin, krewnych, znajomych, przyjaciół i sąsiadów!

Oddalcie się od granic naszej Ojczyzny, która ma być królestwem Chrystusa i Maryi!

Oddalcie się od wszystkich narodów ziemi, odkupionych Krwią Jezusa!

Oddalcie się od naszych braci i sióstr, których obmyła Krew Jezusa i napełniła łaska Ducha Świętego na chrzcie świętym!

Naszą siłą i mocą jest Jezus Chrystus, nasz Pan i Zbawiciel!
Należymy do Niego i jesteśmy dziećmi Ojca niebieskiego!

Chcemy wypełniać, Ojcze Przedwieczny, Twoją najświętszą wolę!
Racz zesłać na nas śmierć, aniżeli mielibyśmy obrazić Cię grzechem ciężkim!

Matko Najświętsza, otul nas płaszczem swojej macierzyńskiej opieki!
Chcemy na zawsze należeć do Jezusa i Ciebie!

Święty Michale Archaniele, broń nas przeciwko atakom szatana!

Nasi Aniołowie Stróżowie i święci Patronowie, przybywajcie nam z pomocą!

Panie nasz i Boże! Do Ciebie chcemy należeć w życiu i przy śmierci. Amen.


(za zgodą Kurii Diec. Warszawsko-Praskiej z dnia 08.04.1998 r. nr 401/K/98 - do prywatnego odmawiania)



Polecane e-booki:



     Zapoznaj się z innymi artykułami. Przejdź do zakładki Spis artykułów.



poniedziałek, 29 czerwca 2015

Moje modlitwy cz 3

    Nie należy zbytnio roztrząsać tego dylematu, która z wersji jest lepsza lub bardziej właściwa. Ja przyjąłem wersję z nowego przekładu, ponieważ jest bliższa mojemu sercu. Osobiście uważam ją także za bardziej właściwą. Jest ona zgodna z mistyką chrześcijańską i naszym rozwojem duchowym. Nie do pomyślenia jest dla mnie prosić Pana Boga o niezsyłanie pokus i niedoświadczanie mnie, ponieważ są to prośby — z duchowego punktu widzenia — niekorzystne dla mnie.

     Przezwyciężanie pokus i życiowych doświadczeń wzmacnia nas, przybliża do Pana Boga i sprawia, że w nagrodę Pan Bóg obsypuje nas większymi łaskami i to już tutaj, na Ziemi. Do tego dochodzą zasługi, które przydadzą się nam na Sądzie Ostatecznym i w życiu wiecznym. Błogosławiona Aniela Salawa pisze tak: „Gdybyście mogli ujrzeć ten ogrom przyszłej chwały przyznany cierpieniom ludzkim na ziemi, wtedy prosilibyście sami o więcej krzyży i cierpień”. Nie prośmy więc o to, aby Pan Bóg nas nie doświadczał, ale prośmy o to, aby dał nam siłę znieść czas próby, bo próby są konieczne dla naszego rozwoju duchowego i zbawienia. Wymaga to większego wysiłku i zaangażowania, ale w końcu zapłatę otrzymuje się za wykonaną pracę, a nie za pobożne życzenia. Taka jest moja rada.

     Przyjmując nowy przekład modlitwy Pańskiej, zmieniła się (a właściwie uwspółcześniła) także ostatnia prośba: „ale nas zachowaj od złego”. Prośbę tę jednak całkowicie przebudowałem, dostosowując ją z jednej strony do swojej wrażliwości literackiej (słowo "zachowaj" zmieniłem na "uchroń"), a z drugiej, dodałem ważny dla mnie element: „od zła wszelkiego”, jako podkreślenie, że oczekuję ochrony także przed szatanem i demonami. Właściwie nie trzeba tego specjalnie akcentować, ponieważ w oryginalnej wersji, pod prośbą „zachowaj mnie od złego”, kryje się to wszystko. Bardziej jest to taka psychiczna potrzeba zaznaczenia tego, wynikająca z doświadczeń z okresu, kiedy wprowadzałem zmiany do modlitwy.

    Otóż na jednym z etapów duchowych Pan Bóg dopuszcza na człowieka atak demonów, aby go trochę podręczyły. Z trzech "standardowych" demonów opisywanych w literaturze duchowej (jak, chociażby „Noc ciemna” św. Jana od Krzyża) nawiedziło mnie dwóch: najpierw jeden, a po półrocznej przerwie, drugi. Wtedy jeszcze nie wiedziałem, że są one częścią składową naszego postępowania na drodze do Boga. Nie jest to temat tej rozprawy, więc nie będę go szczegółowo opisywał. Na potrzeby tego opisu wystarczy tylko informacja, że demony te wchodzą do człowieka niepostrzeżenie i zadomawiają się w jego wnętrzu. Można ich rozpoznać po dodatkowym, niezależnym od naszej woli, mentalności i moralności głosie wewnętrznym (takim, jak nasze samopojawiające się myśli), który dręczy nas kuszeniem, wyobrażeniem i komentarzem. Wszystko oczywiście przepojone złem i zgorszeniem. Po takich właśnie doświadczeniach pojawiła się ta potrzeba szczególnego podkreślenia w modlitwie, aby Pan Bóg chronił mnie od wszystkiego, co złe, także od demonów.

     Po wprowadzeniu tych wszystkich zmian, moja codzienna, podstawowa modlitwa nabrała następujący wygląd:

Ojcze mój, który jesteś w niebie,
święć się imię Twoje,
przyjdź Królestwo Twoje,
bądź wola Twoja, tak w niebie,
jak i na Ziemi, jak i w moim życiu,
(rano): chleba mojego powszedniego proszę, daj mi dzisiaj,
(wieczorem): za chleb mój powszedni dzisiaj, dziękuję,
i odpuść mi moje winy,
jak i ja odpuszczam moim winowajcom,
i nie dopuść, abym uległ pokusie,
ale uchroń mnie od zła wszelkiego
amen.

     Nie jest to jedyna modlitwa, jaką codziennie odmawiam. Zanim przedstawię pozostałe, zakończę wpierw temat z demonami, przechodząc w ten sposób do kolejnego podrozdziału.

                  Ciąg dalszy artykułu -->>



     Zapoznaj się z innymi artykułami. Przejdź do zakładki Spis artykułów.





piątek, 26 czerwca 2015

Moje modlitwy cz 2

Źle o nas świadczy także fakt, że tylko o coś prosimy Pana Boga: „Daj mi chleba”, „odpuść winy”, „uchroń od złego” itd. Są to ważne elementy modlitwy, ale budują w nas postawę roszczeniową, czasami do tego stopnia, że niektórym nawet nie przyjdzie do głowy, że za otrzymane łaski należy Panu Bogu podziękować. Ja akurat miałem zadanie ułatwione, ponieważ przychylność Pana Boga była tak widoczna (w tym okresie spełniał prawie wszystkie moje prośby, często wręcz natychmiastowo), że nie sposób było, za każdą z nich, nie podziękować. W ten sposób, ten fragment wieczornej modlitwy zmieniłem na „za chleb mój powszedni dzisiaj, dziękuję”. Skoro rano modlę się o to, abym miał co jeść, to wieczorem dziękuję za to, że miałem co jeść. Jak ważna jest to sprawa (może najważniejsza w ziemskim życiu) może zrozumieć tylko ten, kto był głodny, ktoś, kto od kilku dni nie miał co jeść. Na nic wtedy samochody, biżuteria, sława, władza... Tym bardziej odważnym proponuję, aby wykonali taki eksperyment duchowy i przez kilka dni nic nie jedli. Ich spojrzenie na życie wnet się przewartościuje. Sprowadzenie swojego życia do jego najbardziej egzystencjalnego poziomu jest nie tylko oczyszczające, ale także turbo doładowaniem dla naszej rozwijającej się dopiero duchowości. Dopiero wtedy zrozumiemy, jak ważna jest to prośba.

     Kolejny, tym razem o wiele mniejszy zgrzyt był wywołany przez ten sam fragment co poprzednio, czyli prośby: „chleba mojego powszedniego daj mi dzisiaj”. Bardzo mnie to raziło. Co to znaczy "daj"? To takie roszczeniowe... Szybko dopasowałem ten fragment do swojej duchowości i wrażliwości, dodając jedno małe, ale jakże ważne słowo "proszę": „Chleba mojego powszedniego proszę, daj mi dzisiaj”. Dopiero teraz jest to w pełni pokorna prośba wobec mojego boskiego Ojca. Wyrażam nią, nie tylko swoje poddanie się woli bożej, ale także przyjmuję postawę pokory, którą Pan Bóg bardzo ceni i zawsze premiuje.

     Jak na razie tyle było zgrzytów mojej świadomości odnośnie modlitwy „Ojcze nasz”. Kolejne zmiany wprowadziłem już nie w odpowiedzi na zgrzyty, lecz jako dopełnienie formy podstawowej, tego szablonu modlitwy, jaki nam Pan Jezus przekazał.

     Najważniejszą z tych zmian wprowadziłem stosunkowo późno, wtedy, kiedy byłem już bardziej zaawansowany duchowo, kiedy przeszedłem wiele etapów w tym zbliżaniu się do Pana Boga. Na jednym z takich etapów człowiek, którego Pan Bóg pociągnął ku Sobie, nabiera (dobrowolnie) chęci, aby oddać się całkowicie pod kierownictwo Pana Boga i zwraca się do Niego słowami Maryi: „Niech się stanie według Twego słowa (woli)” (Łk 1,38). Człowiek wycofuje swoją wolę i z pokorą poddaje się woli bożej: „Czyń ze mną wszystko według swojej woli”. Wyrazem tego oddania są słowa w trzecim akcie modlitwy: „Bądź Twoja wola, tak w niebie, jak i na ziemi, jak i w moim życiu”. Jest to dążenie każdego człowieka będącego na średnio zaawansowanym poziomie bliskości z Bogiem: „Niech Twoja wola stanie się moją wolą”. Jest to deklaracja i zaproszenie z naszej strony, że jesteśmy gotowi na przyjęcie większej bliskości z Panem Bogiem, oraz okupienie tego większymi próbami. Niestety, w życiu, także u Pana Boga nie ma nic za darmo. Jeżeli chcemy dostąpić większej bliskości z Panem Bogiem, pić z kielicha duchowych słodkości, jednocześnie musimy pić także z kielicha goryczy, współuczestniczyć w cierpieniu Jego Syna. Moc, jaką dzięki temu zbliżeniu otrzymujemy, sprawia, że wszelkie cierpienia fizyczne, psychiczne czy duchowe są mało ważne. Liczy się tylko to uczucie bliskości z Panem Bogiem. Aby podnieść nas do tego stanu, Pan Bóg potrzebuje naszej dobrowolnej zgody, z uwagi na to, że posiadamy wolną wolę. Musimy więc zaufać Bogu i zgodzić się w ciemno na wszystko, co będzie chciał z nami uczynić.

     Następną zmianę wprowadziłem, opierając się na Piśmie Świętym. W przedostatniej prośbie modlitwy, Kościół katolicki, a za nim jego wierni, wciąż używają starego tłumaczenia tego fragmentu (tłumaczenia ks. Wujka z XVIII wieku), podczas gdy w tej chwili dysponujemy dokładniejszym przekładem (prosto z oryginału), czyli Biblii Tysiąclecia. Została ona w całości przełożona z zachowanych oryginałów hebrajskich, greckich i aramejskich przez zespół katolickich księży-tłumaczy, z okazji wielkiej rocznicy, jaką było 1000-lecie chrztu Polski, stąd też i tytuł tego przekładu. Jest ona teraz powszechnie używaną Biblią, także podczas nabożeństwa. W nowym przekładzie prośba ta brzmi następująco: „... i nie dopuść, abyśmy ulegli pokusie”. Jest to prośba zupełnie przeciwstawna do tej formalnie obowiązującej: „...i nie wódź nas na pokuszenie”. W pierwszej prosimy Pana Boga o to, aby pomógł nam przezwyciężyć pokusę, a w drugiej prosimy Go o to, aby nie zsyłał na nas żadnych pokus. Niestety, nie ma tu ostatecznego rozwiązania, gdyż — jak przyznają sami tłumacze — miejsce te jest bardzo trudne do przetłumaczenia. Jeżeli weźmiemy sobie na warsztat wszystkie dostępne przekłady Pisma Świętego, z różnych epok, nie tylko katolickie, ale także innych odłamów chrześcijaństwa, to otrzymamy cały wachlarz różnych przekładów tego zdania, zbliżających się bardziej do jednej lub do drugiej skrajności. Także w Biblii nie znajdziemy rozstrzygnięcia, ponieważ bez problemu odnajdziemy słowa potwierdzające jedną lub drugą wersję. Oto przykład:

Synu, jeżeli masz zamiar służyć Panu,
przygotuj swą duszę na doświadczenie!
[...]
bo w ogniu doświadcza się złoto,
a ludzi miłych Bogu — w piecu utrapienia”

                                                   (Syr. 2,1-5)


Kto doznaje pokusy, niech nie mówi, że Bóg go kusi.
Bóg bowiem ani nie podlega pokusie ku złemu,
ani też nikogo nie kusi. To własna pożądliwość
wystawia każdego na pokusę i nęci”.

                                                            (Jk. 1,13)

               Ciąg dalszy artykułu -->>


Polecane e-booki:


     Zapoznaj się z innymi artykułami. Przejdź do zakładki Spis artykułów.





Polecane e-booki:

e-booki   e-booki   e-booki   e-booki